- Skłaniam się ku opinii, że będziemy mieć wzrost w sektorze hutniczym, choć będzie on nieco mniejszy od ubiegłorocznego - powiedział PARKIETOWI prezes R. Talarek. Produkcja stali miałaby, według niego, sięgnąć 10,8-11 mln ton, a poziom konsumpcji wyrobów gotowych 8,5-8,8 mln ton.
Zdaniem szefa HIPH warunkiem takiego wzrostu w polskiej branży hutniczej będzie jednak zachowanie wzrostu gospodarczego na poziomie zbliżonym do 2004 r. Romuald Talarek oczekuje, że spełnią się prognozy makroekonomiczne Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Przypomnijmy, że według ostatniego, styczniowego raportu IBnGR w 2005 roku nasz PKB wzrośnie, w porównaniu z rokiem poprzednim, o 5,2%.
Prezes Talarek podkreśla, że spodziewany wzrost gospodarczy na świecie również będzie sprzyjał sektorowi hutniczemu.
Spodziewane zmniejszenie obrotów w polskim sektorze wydobywczym nie musi przełożyć się negatywnie na wyniki hutnictwa. Te dwie branże, w opinii R. Talarka, nie są aż tak smocno powiązane. - Górnictwo nie jest wcale głównym odbiorcą wyrobów stalowych - argumentuje szef HIPH. - Znacznie więcej produkcji trafia do przemysłu motoryzacyjnego, budownictwa czy producentów sprzętu AGD. Z drugiej strony spadek ceny węgla może być nawet czynnikiem sprzyjającym hutnictwu, które jest odbiorcą koksu i węgla.
Oczywiście, silna pozycja złotego to kłopot eksporterów, także tych z branży hutniczej. Jednak, jak mówi R. Talarek, większość hut kieruje swoje wyroby na rynek krajowy. Kursy walutowe są dla nich istotne o tyle, że - z jednej strony - sprzyjają importowi surowców - z drugiej zaś - czynią opłacalnym import wyrobów gotowych.