Futures na obligacje zaliczane są do grona instrumentów pochodnych na stopę procentową. Ich obecność na GPW sprawi, że inwestorzy będą mieli dostęp do pełnej gamy finansowych kontraktów terminowych, począwszy od indeksowych (na WIG20, TechWIG i MIDWIG), przez akcyjne (np. na TP, KGHM, PKN) i walutowe (kurs EUR/PLN i USD/PLN) po najnowsze - procentowe.
Transakcje kontraktami na obligacje Skarbu Państwa mogą być zawierane z tych samych dwóch głównych powodów, co w przypadku innych derywatów. Pierwszy to spekulacja. Drugi to zabezpieczanie się przed ryzykiem, czyli tzw. hedging. W polskich realiach trudno zdecydować, który będzie miał większe znaczenie.
Spekulanci
mało zainteresowani
Dotychczasowy rozwój pochodnych na GPW był zasługą właściwie tylko spekulacji i w dodatku w wykonaniu przede wszystkim inwestorów indywidualnych. Gdyby nie ich wysoka aktywność na rynku futures na WIG20 (pierwsze tego typu instrumenty na GPW), giełda mogłaby się nie zdecydować na wprowadzanie kolejnych kontraktów indeksowych czy akcyjnych. Następne derywaty pokazały natomiast, że zarówno liczba inwestorów, jak i zasoby ich portfeli są na tyle małe, że rozwój nowych instrumentów jest bardzo trudny. Nie można więc liczyć, że inwestorzy indywidualni będą w stanie rozkręcić rynek kontraktów na obligacje. O tym, że inwestorzy prywatni nie są specjalnie zainteresowani tymi instrumentami, mogą świadczyć wyniki ankiety przeprowadzonej na internetowej stronie PARKIETU. Spośród 971 osób, które w grudniu wzięły w niej udział, 723 deklarują, że nie zamierzają nimi handlować. W przypadku inwestorów indywidualnych na niekorzyść będzie też działał brak dostępu do notowań obligacji w czasie rzeczywistym. Popularne wśród omawianej grupy graczy serwisy informacyjne oraz internetowe serwisy biur maklerskich nie podają bowiem notowań ani z rynku międzybankowego, na którym realizowana jest zdecydowana większość transakcji, ani z MTS CeTO.