W minionym tygodniu na rynek miedzi powróciła tendencja wzrostowa, dzięki której notowania tego surowca znalazły się znów powyżej 3000 USD za tonę. Ze szczególnym zainteresowaniem śledzono wielkość zapasów nadzorowanych przez giełdy surowcowe w Londynie i Nowym Jorku.
W ostatnich dniach zaczęły one znów spadać, potwierdzając obserwowaną od dłuższego czasu nadwyżkę popytu nad podażą. Według danych za pierwsze jedenaście miesięcy 2004 r., opublikowanych w czwartek przez International Copper Study Group, deficyt w skali światowej wyniósł 832 tys. ton.
Zapotrzebowanie na miedź w Stanach Zjednoczonych i Chinach, gdzie zużywa się jej najwięcej, wzrosło w tym czasie odpowiednio o 6,6% oraz 5,4%.
Oprócz relacji między podażą a popytem do zwyżki notowań przyczyniło się też osłabienie dolara wobec euro. Bezpośrednim powodem była informacja o amerykańskim deficycie handlowym, który osiągnął w ubiegłym roku rekordowy poziom 617,7 mld USD. Pod wpływem tej wiadomości zmalała atrakcyjność aktywów dolarowych na rzecz innych lokat, wśród których - obok metali szlachetnych - ważne miejsce zajmują metale kolorowe.
W tych warunkach ich zakupami zainteresowały się fundusze hedgingowe, a także inni spekulanci. Na Londyńskiej Giełdzie Metali miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek po południu 3072 USD za tonę w porównaniu z 3053 USD dzień wcześniej i 2973 USD w końcu poprzedniego tygodnia.