Reklama

Kontrowersyjna reprywatyzacja

Dzisiaj rząd ma się ponownie zająć rekompensatami dla właścicieli znacjonalizowanego po II wojnie światowej majątku. Ich kwota może sięgnąć 6 mld zł.

Publikacja: 15.02.2005 07:01

Polska jest jedynym krajem w tej części Europy, który od zmiany ustroju nie uregulował kwestii zwrotu majątku zagarniętego bezprawnie po wojnie przez komunistyczne władze. Podejmowano kilka prób - na razie bezskutecznie. Na początku stycznia, po dwóch latach prac, projekt "Ustawy o prawie do rekompensaty za przejęte przez Państwo nieruchomości, niektóre inne składniki mienia oraz rzeczy zabytkowe" przedstawiło ministerstwo skarbu. Pod koniec tego miesiąca rząd skierował go do konsultacji międzyresortowych.

Bony zamiast majątku

Dokument budził bowiem wiele kontrowersji, nawet w ramach rządu. Ministerstwo skarbu szacuje bowiem, że wartość rekompensat, jakie będą wypłacone dawnym właścicielom (i ich spadkobiercom), wyniesie 6 mld zł (sprawa gruntów warszawskich oraz mienia zabużańskiego regulowane byłyby osobnymi ustawami). Dostaliby oni prawo do odszkodowania w wysokości 15% aktualnej wyceny spornego majątku (zarówno z uwzględnieniem wartości z dnia nacjonalizacji, jak i obciążeń).

Nie byłaby to jednak gotówka, a tzw. bony rekompensacyjne. Byli właściciele mogliby kupić za nie, na zasadzie pierwszeństwa, nieruchomości Skarbu Państwa, grunty rolne znajdujące się w zasobach SP (500 tys. ha) oraz grunty nieleśne zarządzane przez Lasy Państwowe (80 tys.). Ponadto przewiduje się możliwość udziału w przetargach na akcje tzw. resztówek Skarbu Państwa, znajdujących się w tzw. rezerwie reprywatyzacyjnej (np. Telekomunikacji, Pekao, KGHM). Jeśli jednak byli właściciele nie będą zainteresowani udziałem w tych przetargach, mogą poczekać, aż państwo odkupi od nich bony.

Finansowy wysiłek

Reklama
Reklama

Kiedy? Ministerstwo planuje, że wartość emisji bonów wyniesie 1 mld zł rocznie (a więc wypłaty zajmą sześć lat). Ale byli właściciele mogą otrzymać pieniądze nawet po 10 latach - mają po dwa lata na składanie wniosków oraz ewentualne odwoływanie się od wycen. Nie wiadomo, jaka będzie ich zapadalność (może być do 20 lat). Papiery będą oprocentowane jak obligacje skarbowe o podobnym terminie wykupu (nieopodatkowane odsetki zostaną prawdopodobnie wypłacane na koniec okresu).

Nie ma co się dziwić, że najwięcej zastrzeżeń do projektu zgłosił resort finansów. M.in. ze względu na łączną kwotę bonów, sposób spłaty (rozważa, czy nie lepiej jest od razu zaproponować gotówkę). Na razie oba ministerstwa, a więc finansów i skarbu, milczą na temat konsensusu, jaki udało się wypracować w trakcie międzyresortowej obróbki. Oficjalnie, z tego powodu, że dzisiaj "poprawionym" projektem ma się zająć rząd. Może się jednak okazać, że jeśli nie uda się zbliżyć stanowisk, dokument ponownie trafi na biurka urzędników, a nie do Sejmu (pierwotnie miał się tam znaleźć już w styczniu).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama