Patrząc na indeks z perspektywy 1,5 roku widać, że wykres tygodniowy wpisuje się w formację klina. Co ciekawe, dzieje się to od chwili, gdy w sierpniu 2003 r. pokonana została linia szyji długoterminowej formacji "W" z zasięgiem wzrostu do 2000 pkt. W przypadku tego typu formacji zasięg, wobec samej zmiany trendu, jest sprawą drugorzędną, ale obecność klina i bliskość 62-proc. zniesienia całej bessy z lat 2000-2001 wzmagają niepewność.

Obawy te mogłyby zniknąć, gdyby wyjście z klina nastąpiło górą. Powstaje pytanie, czy rynek jest dość silny? Sygnał kupna na tygodniowym MACD i sposób, w jaki indeks wybrnął z niedawnych opresji, to argumenty za kontynuacją długoterminowego trendu wzrostowego. Niemniej jednak niewielkich rozmiarów świece w obszarze, gdzie już wcześniej kształtowane było maksimum, nie są mile widziane przez "techników", zawsze bowiem zachodzi niebezpieczeństwo, iż przerodzą się one w jakiś rodzaj formacji szczytowej. Innymi niepokojącymi symptomami są spadająca od 9 miesięcy linia A/D, obrazująca zawężającą się liczbę spółek rosnących wraz z indeksem oraz 5-miesięczna dywergencja na RSI.

Tak przedstawiają się zagrożenia i szanse w ujęciu długoterminowym. Na wykresie dziennym wszystko lub prawie wszystko sprowadza się do zachowania indeksu na wysokości szczytu z 3 stycznia. "Prawie wszystko", ponieważ nie możemy zapominać o wspomnianym już klinie. To czynnik ryzyka, który muszą uwzględnić w swojej strategii grający "z trendem".

Sesja poniedziałkowa niczego w tym obrazie nie zmieniła. Powstała figura z niewielkim korpusem oraz górnym cieniem zasiewa ziarno niepewności. Bardzo niskie obroty z kolei pokazują, że inwestorzy już nie podejmują działań wyprzedzających zdarzenia na rynku, ale będą reagować na bieżący rozwój wypadków.

Reasumując, widać symptomy starzenia się trendu - oprócz wspomnianej dywergencji, sygnał sprzedaży pojawił się na CCI, a na Stochastic Fast utrzymuje się zalecenie pozostawania poza rynkiem. Dopóki jednak najszybsza linia trendu, która będzie testowana już we wtorek, pozostaje w mocy, należy liczyć się z nieoczekiwanym atakiem popytu.