Rząd przyjął wczoraj warunkowo projekt tzw. ustawy reprywatyzacyjnej. Akceptacja jest warunkowa, ponieważ, jak powiedział minister skarbu Jacek Socha, trzeba jeszcze wyjaśnić kilka technicznych spraw, np. w jakim dokładnie trybie będzie wypłacana rekompensata. Chodzi m.in. o to, żeby było to zgodne z rekompensatami za tzw. mienie zabużańskie. Wiadomo natomiast jedno: Należności będą miały wyłącznie formę pieniężną - powiedział Jacek Socha.
Rząd zrezygnował z wcześniejszych pomysłów wprowadzenia bonów reprywatyzacyjnych, m.in. dlatego, że taka forma byłaby uciążliwsza dla osób odzyskujących swoje mienie. Jacek Socha dodał, że wprowadzenie tego typu bonów na rynek mogłoby być niekorzystne w perspektywie wejścia Polski do strefy euro.
Wysokość rekompensat, zgodnie z rządowym przedłożeniem, będzie równa 15% utraconego majątku. Minister skarbu przypomniał jednocześnie, że analogiczna ustawa na Węgrzech zakładała zwrot tylko 10% odebranego mienia.
Prawo do rekompensat będą mieć byli właściciele oraz ich spadkobiercy. Oprócz osób fizycznych o pieniądze będą się mogły ubiegać również spółki prawa handlowego. Wnioski o rekompensaty będzie można składać w ciągu roku od wejścia w życie ustawy. Wojewoda na wydanie decyzji o przyznaniu rekompensaty będzie mieć trzy miesiące. Od jego decyzji będzie się można odwołać do ministra skarbu państwa.
Projekt zakłada utworzenie funduszu rekompensacyjnego, który byłby zasilany z dochodów uzyskanych z prywatyzacji, sprzedaży nieruchomości Skarbu Państwa i gospodarowania nieruchomościami. Fundusz będzie też mógł zaciągać pożyczki z budżetu państwa. Rekompensaty ma wypłacać Bank Gospodarstwa Krajowego.