Wczoraj kurs kontraktów na WIG20 wybił się w górę z formacji flagi. Zgodnie z teorią powinien zmierzać teraz do 2090 pkt. Mimo dużego wykupienia, granie na spadek wydaje się nieuzasadnione. Byki mają wyraźną przewagę, a o zachwianiu ich kondycji będzie można mówić dopiero po spadku poniżej 1982 pkt, czyli poniżej wsparcia, jakie tworzy szczyt z ostatniej sesji 2004 roku.

Od dwóch sesji można obserwować stanowcze podciąganie kursu kontraktów terminowych na PKN do poziomu ceny instrumentu bazowego. Kilka dni temu kurs futures momentami bywał niedoszacowany nawet o ponad 2 zł (czyli około 5%). We wtorek jednak inwestorzy zabrali się za równanie cen obu instrumentów. Nie brakowało jednak chętnych do sprzedaży po zaniżonych cenach. W efekcie liczba otwartych pozycji i wolumen obrotu wszystkimi seriami w trakcie dwóch ostatnich sesji były najwyższe w historii. W tym samym czasie kurs serii marcowej wzrósł o 9,8% (akcji o 7,5%). Jest to o 1,4 pkt procentowego więcej niż wstępny depozyt zabezpieczający dla tej klasy kontraktów, co znaczy, że straty z krótkich pozycji za ostatnie dwie sesje przekraczają zainwestowaną kwotę.

Siła trendu jest imponująca, ale przy obecnym wykupieniu i bardzo wysokiej zmienności otwieranie kolejnych długich pozycji staje się bardzo ryzykowne. Podobnie jest w przypadku FTPS. Tutaj wprawdzie jest jeszcze miejsce na zwyżkę (do około 23,5 zł), ale przy tak rozpędzonym rynku lepiej nie otwierać już pod to pozycji. Ewentualny zwrot może być bardzo bolesny dla "nowych" byków. W takiej sytuacji ciekawą alternatywą wydają się pochodne na KGHM. Tutaj trend wzrostowy dopiero się rozpoczyna. O kupnie będzie można myśleć, gdy pokonany zostanie opór na 31 zł.