W środę po sesji Alchemia (d. Garbarnia Brzeg) poinformowała, że publiczna oferta nowych akcji zaplanowana jest na drugą połowę kwietnia. Wcześniej przedstawiciele zarządu nie wykluczali, że odbędzie się w marcu. Liczyli bowiem, że nowe walory będą już wówczas w publicznym obrocie. Spółka ze względu na długi giełdowy staż nie musiała przechodzić normalnej procedury dopuszczeniowej (trwa zwykle około dwóch miesięcy), ale wybrała szybszą ścieżkę - zawiadomienie KPWiG o emisji. Komisja zgłosiła jednak zastrzeżenia do jej prospektu, a to oznacza "cofnięcie" firmy na normalną drogę dopuszczania akcji na rynek.

Inwestorom przesunięcie oferty nie przeszkadza. I najwyraźniej nie obawiają się o realizację planów spółki. Świadczy o tym bardzo ożywiony handel jej papierami. Obroty są w ostatnich dniach rekordowe. Wczoraj wyniosły 8,4 mln zł (wolumen to 186,6 tys. akcji). Ogromne rozchwianie notowań oraz spora koncentracja kapitału (w rękach państwa Karkosików i podmiotów z nimi związanych) wskazują, że firma znalazła się w gronie ulubieńców spekulantów. Na przełomie stycznia i lutego w ciągu kilku dni kurs zyskał prawie 60% i osiągnął historyczne maksimum na poziomie 36,7 zł. W ciągu następnych kilku dni stracił niewiele mniej i spadł do 16,4 zł. Teraz znów podąża szybko w drugą stronę. W środę notowania wzrosły o ponad 20%. Wczoraj - kiedy inwestorzy znali już nowy termin emisji, a także wiedzieli o zastrzeżeniach Komisji - kurs zyskał 14,6% (22,80 zł).

Cena nowych akcji nie jest jeszcze znana. Emisja ma być realizowana w ramach prawa poboru (jak informowaliśmy, zostało ustalone 14 lutego, ale trudno ocenić wpływ tego faktu na notowania, bo bez ceny emisyjnej wyliczenie hipotetycznej wartości prawa poboru jest niemożliwe). Cel podwyższenia kapitału to zdobycie pieniędzy na zmianę profilu i rozwój nowej działalności (m.in. handel paliwami i przerób tworzyw sztucznych).