Czwartkowe sesje w Nowym Jorku rozpoczęły się od delikatnych plusów, co można wiązać z dobrymi danymi z amerykańskiego rynku pracy. Z raportu opublikowanego przez Departament Pracy wynika, że w poprzednim tygodniu liczba osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 302 tys., co jest najniższym poziomem od 4 lat. Jednak już pół godziny po otwarciu nastroje popsuł większy od prognoz spadek indeksu LEI.

Ocena obecnej sytuacja na wykresach S&P500 i Średniej Przemysłowej to nielada wyzwanie. Oba znajdują się tuż poniżej średnioterminowych szczytów z końca grudnia ub.r. (odpowiednio 1213 pkt oraz 10854 pkt). Stąd też od zachowania rynku w najbliższych dniach będzie zależało, czy zostaną wygenerowane nowe sygnały kupna. Czy też może po odbiciu od oporów indeksy ruszą na południe?

Analiza wykresów dziennych pozwala sądzić, iż są szanse na przełamanie wspominanych oporów, a tym samym średnioterminowe sygnały kupna. Sygnały, które mogłyby wynieść S&P500 do 1240 pkt. (61,8-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2002), a DJIA ku historycznym szczytom (11 723 pkt).

Wykresy tygodniowe jednak już nie są tak przychylne bykom. Za sprawą ciągle utrzymujących się negatywnych dywergencji z RSI oraz MACD, czy też coraz mniejszego impetu wzrostu, grudniowe opory nabierają dużo większego znaczenia. Dlatego też tak naprawdę szanse na każdy ze scenariuszy są takie same.

Zupełnie inną sytuację mamy na rynku technologicznym. Nasdaq Composite po 8-proc. procentowej przecenie w styczniu nie może się podnieść. Podczas gdy S&P500 i DJIA są na poziomach z końca grudnia, Nasdaq zdołał odrobić jedynie połowę strat. Na razie nie zapowiada się, żeby coś się tu zmieniło. Rosnąca aktywność podaży przy dojściu do oporu na 2100 pkt (50-proc. zniesienie Fibonacciego oraz 45-dniowa średnia) każe oczekiwać zakończenia korekty i powrotu do 2000 pkt. Potwierdza to zachowanie wskaźników. Zwłaszcza MACD. Również analiza wykresu tygodniowego nie daje bykom nadziei na wzrost. Zdecydowane sygnały sprzedaży wygenerowane w styczniu dalej pozostają aktualne. W tej sytuacji trudno oczekiwać czegoś innego niż spadków.