Według Elisabeth Garrett, profesor prawa z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, która weszła w skład komitetu, reformy mają być "neutralne" dla przychodów państwa. - Musimy się skupić na długofalowych skutkach planowanych reform, na tym, co będzie się działo za 10, 15 czy 20 lat - powiedziała Garrett.
Prezydent uważa radykalną reformę podatków za jeden z filarów swojego programu gospodarczego na drugą kadencję. Absolutnym priorytetem jest jednak dla Białego Domu reforma systemu emerytalnego Social Security.
Obecny federalny kodeks podatkowy ma w USA niewielu zwolenników. Dziennikarze obliczyli, że ma ponad milion słów, a podatnik ma do dyspozycji ok. 600 różnych formularzy. Amerykanie wydają na rozliczenie się z podatków 115 mld USD rocznie, przeznaczając na ten cel 3 miliardy roboczogodzin. Wskutek ulg przeforsowanych przez różne grupy interesów, niektórzy płatnicy są uprzywilejowani.
Alternatywą dla obecnego kodeksu mogą być dwie propozycje. Najbardziej radykalne są plany niektórych republikanów, aby całkowicie znieść federalny podatek dochodowy i zastąpić go podatkiem od sprzedaży lub od wartości dodanej (VAT). Takie rozwiązanie jest jednak mało prawdopodobne. Komitet doradczy prezydenta najprawdopodobniej przychyli się do innego wariantu, polegającego na równoległym istnieniu federalnych podatków dochodowych i konsumpcyjnych. Przypominałoby to systemy podatkowe funkcjonujące w Europie.
Oficjalnie prezydent Bush nie pozostawił 9-osobowemu komitetowi żadnych szczegółowych sugestii. Ograniczył się tylko do wskazówek, że kodeks powinien być "prostszy, sprawiedliwszy i sprzyjający rozwojowi gospodarczemu".