- Warszawa, jako centrum polskiego biznesu, siłą rzeczy musi być miejscem, gdzie łatwiej o pracę z zakresu finansów czy zarządzania. Jednak pogląd, że jedynie stolica daje finansistom możliwość znalezienia dobrej pracy, jest jak nie do końca prawdziwy - mówi Agnieszka Kalbarczyk z Ernst & Young Academy of Business, która prowadzi kursy dla finansistów.
Według niej, pierwszą "jaskółką" powstających rynków pracy na tzw. prowincji jest zapotrzebowanie na kursy. - Dowodem na to są organizowane przez nas szkolenia we Wrocławiu, Poznaniu, a wkrótce w Krakowie. Na zajęcia przyjeżdżają osoby z innych ośrodków, np. do Wrocławia przyjeżdżają osoby mieszkające w Wałbrzychu, Lublińcu czy Oławie. Otrzymujemy też wiele zapytań na temat innych programów - czy i kiedy będą odbywać się zajęcia w innych miastach. - tłumaczy przedstawicielka Ernst & Young.
Według firm zajmujących się rekrutacją wysoko wykwalifikowanych pracowników w Polsce królują cztery branże: telekomunikacyjna, farmaceutyczna i osobno kwalifikowane finanse i bankowość. Oczywiście Warszawa w rankingach liczby ofert prowadzi. - W stolicy jest najwięcej uczelni kształcących w kierunkach ekonomicznych, najwięcej firm z branży finansowej, najwięcej możliwości zrobienia kariery, dlatego pozyskanie dobrych kandydatów nie jest problemem. Poza Warszawą i dużymi ośrodkami, wybór jest znacznie ograniczony - tłumaczy Grażyna Leloch z HRK.
Poza stolicą - gorsze zarobki
Teoretycznie mniejsza liczba dostępnych specjalistów powinna powodować wzrost wynagrodzeń dla nich w pozawarszawskich firmach. - Prawda jest taka, że poza Warszawą zarabia się zdecydowanie mniej. Wymagania, jakie stawiają pracodawcy, są dosyć wysokie, dlatego często jedyną możliwością staje się poszukiwanie odpowiednich kandydatów spoza regionu. Tymczasem osoby mające już duże doświadczenie, są niechętne do zmiany miejsca zamieszkania i pracy na gorszych warunkach finansowych - mówi G. Leloch.