Gros sprzedawanej w Polsce energii elektrycznej pochodzi właśnie z kontraktów długoterminowych, zaledwie 20% sprzedaje się w wolnym obrocie. - Faktycznie więc rynek energii elektrycznej nie istnieje - konstatuje wiceminister gospodarki Jacek Piechota. Aby powstał, konieczna jest likwidacja KDT, tymczasem najdłuższe z nich wygasają dopiero w 2024 roku. Aby dostawcy zrezygnowali z kontraktów długoterminowych konieczna jest ustawa. Przyjęty wczoraj przez rząd projekt przewiduje, że po wejściu w życie ustawy, wytwórcy energii będą mieli 60 dni na zawarcie z PSE porozumienia o rozwiązaniu KDT. W wyniku takiego porozumienia uzyskają prawo do pomocy publicznej na ogólnych zasadach. Jej wysokość będzie zależna od poniesionych strat z tytułu rozwiązania kontraktów, czyli tzw. kosztów osieroconych.
- Bazowa wysokość środków osieroconych wyniesie ok. 10,5 mld zł - zapowiedział Jacek Piechota. Pieniądze mają pochodzić z emisji obligacji na rynkach międzynarodowych. Wiceminister zapowiedział, że niedługo zostanie wyłoniony podmiot, który wspólnie ze spółką zależną od PSE wyemituje te papiery. - Chodzi jednak o to, żeby emisja nie obciążała wyniku PSE - wyjaśnił J.Piechota. Nie potrafił powiedzieć, kiedy papiery będą wypuszczone na rynek. - Jesteśmy przygotowani na to, żeby emisja nastąpiła na początku 2006 roku - dodał.
Ostatecznie - do roku 2016 - wysokość kosztów osieroconych może wynieść maksymalnie 23,3 mld zł. Wiceminister uważa jednak, że tak wysoka pomoc prawdopodobnie nie zostanie ostatecznie udzielona.
Dotychczas każdy odbiorca ponosił koszty KDT. Po ich likwidacji ma być wprowadzona "restrukturyzacyjna opłata systemowa". Jacek Piechota zapewnił, że jej wysokość nie przekroczy dotychczasowej, ukrytej w rachunkach opłaty związanej z kontraktami długoterminowymi.