Reklama

Fiskus wciąż milczy

Z Krzysztofem Matelą, prezesem Polskiego Związku Windykacji, rozmawia Bartłomiej Mayer

Publikacja: 24.02.2005 08:50

Kilka miesięcy temu jednym z największych problemów firm windykacyjnych były dokonywane przez urzędników skarbowych interpretacje przepisów podatkowych. Czy od tego czasu coś się zmieniło?

Niestety, nic. Występowaliśmy jako Polski Związek Windykacji do Ministerstwa Finansów o wyjaśnienia dotyczące tego, jak firmy z naszej branży mają naliczać podatek dochodowy czy podatek VAT, jednak resort nie udzielił nam merytorycznej odpowiedzi. Choć PZW jest w rozumieniu ustawy związkiem pracodawców i ma prawo występować w imieniu swoich członków o wyjaśnienia dotyczące np. spraw podatkowych, ministerialni urzędnicy potraktowali nas jak zwykłego podatnika. Odesłano nas do lokalnego urzędu skarbowego.

Czyli wciąż nie wiadomo, jak naliczać podatki?

Nie, choć nie zrażamy się, wciąż próbujemy prowadzić korespondencję z ministerstwem i porozumieć się w kwestiach podatkowych.

Jak w takim razie firmy windykacyjne obliczają np. VAT?

Reklama
Reklama

Część z nich, choć jest nabywcą wierzytelności a nie sprzedawcą, wystawia faktury VAT z 22-proc. podatkiem, bo tego wymagają ich urzędy skarbowe. Na szczęście nieliczne. Prawdę powiedziawszy, nie mam pojęcia, w jaki sposób rozliczają taką fakturę...

Równie nieliczne urzędy skarbowe zalecają wystawianie faktur VAT, jednak z wpisem o zwolnieniu z tego podatku. Czasem faktury VAT z wpisem "zwolnione" wystawiają sprzedawcy wierzytelności. Najwięcej firm nie wystawia faktur VAT-owskich. I tak powinno być naszym zdaniem w całym kraju. Klasyfikacja usług zalicza bowiem profesjonalne kupowanie wierzytelności jako usługę zwolnioną z VAT-u.

A jak jest z podatkiem dochodowym?

Interpretacje urzędników bywają równie zaskakujące. Chodzi przede wszystkim o definiowanie przychodów i kosztów firm windykacyjnych. Urzędnicy kierują się nominalną wartością kupionego przez windykatora długu. Jeśli więc firma nabędzie pakiet wierzytelności za 10% ich nominalnej wartości i uda się jej ściągnąć także ich 10%, czyli równowartość ceny, to urzędnik twierdzi najczęściej, że zarobek wyniósł 90% odzyskanej sumy. Uznaje bowiem, że każda odzyskana część długu kosztowała windykatora 10% jej nominalnej ceny. Za tyle bowiem kupiono cały pakiet.

Jakie mogą być skutki tych podatkowych niejasności dla polskiej branży windykacyjnej?

Wierzytelności będą wyciekać za granicę, co zresztą już się dzieje. Wiemy na pewno, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy przetransferowano z Polski za granicę należności na łączną kwotę kilkuset milionów złotych. Zajmują się nimi zagraniczne firmy, które najczęściej płacą daniny w rajach podatkowych. W sumie więc milczenie Ministerstwa Finansów w sprawie interpretacji przepisów obróci się przeciwko niemu samemu, bo istotnie zmniejszą się wpływy podatkowe od firm windykacyjnych.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama