Pierwsza w tym tygodniu sesja nie zmieniła w dużym stopniu obrazu rynku. Ton wydarzeniom nadal nadaje kilka największych firm i to na nich głównie skupia się uwaga inwestorów. Jednocześnie potwierdza się, że w ich przypadku korekta może zjawić się w dowolnej chwili. Wydawało się wczoraj, że ze względu na znacząco niższe niż w piątek obroty, popyt nie będzie miał problemów z odrobieniem przynajmniej części strat w końcowej fazie sesji. Jednak tak się nie stało. Utworzona ostatecznie formacja zasłony ciemnej chmury na wykresie świecowym każe spodziewać się dalszego ochłodzenia nastrojów. Pytanie, na ile formacje techniczne, na rynku rządzonym ostatnio w dużym stopniu przez emocje, mają szanse skutecznie przepowiedzieć przyszłość.
Coraz ciekawsza staje się sytuacja na rynkach obligacji. Inwestorzy w Stanach Zjednoczonych coraz wyraźniej zdają sobie sprawę, że bardzo mocne zachowanie papierów skarbowych w sytuacji rosnących stóp procentowych i zwiększającej się presji inflacyjnej było nie do końca uzasadnione. W związku z tym amerykańskie 10-latki w ostatnich trzech tygodniach szybko tracą na wartości. Rentowność podniosła się z poniżej 4% w pierwszej dekadzie lutego do 4,34% wczoraj i tym samym jej wykres zbliżył się do górnej granicy przedziału, w jakim pozostawał przez ostatnie miesiące. Przekroczenie bariery 4,4% otworzy drogę do dalszej wyprzedaży, co nie pozostałoby bez wpływu na notowania obligacji na rynkach wschodzących.
Ta kwestia nabiera dodatkowego znaczenia w momencie, kiedy premie za ryzyko przy inwestowaniu na emerging markets są najmniejsze od lat. Można zakładać, że realizacja zysków przez zagranicznych inwestorów osiągniętych na tych rynkach przybierze masową formę. Ponad 4-proc. zwyżki z końca ubiegłego tygodnia na Węgrzech, w Brazylii i Argentynie przekonują, że atmosfera ociera się już o euforię. To stanowi kolejny poważny sygnał ostrzegawczy. Jego znaczenie jest tym większe, że na wielu parkietach wzrost odbywa się w sytuacji wyraźnych sygnałów zwalniania gospodarek. Schodzą one jednak na dalszy plan w sytuacji, gdy inwestorom trudno jest oprzeć się pokusie szybkich zysków.