FPU powstał w ub.r. Jest zasilany środkami pochodzącymi z banków komercyjnych. Bankowcy zgodzili się na to jeszcze pod koniec 2003 r., rezygnując z części oprocentowania rezerwy obowiązkowej. Planowano, że po trzech latach istnienia fundusz będzie zarządzał pieniędzmi rzędu 800-900 mln zł. Obecnie znajduje się w nim 412 mln. Według Roberta Kozińskiego, dyrektora Departamentu Funduszy Poręczeń i Gwarancji w BGK, pozwoliłoby to na udzielenie poręczeń na 1,2 mld zł.
Jedno poręczenie
Jednak na razie poręczenie jest tylko jedno. Fundusz gwarantuje spłatę kredytu o wartości prawie pół miliona złotych. Zdaniem przedstawiciela BGK, o niewielkim dotychczas zainteresowaniu funduszem przesądza to, że unijne programy są dopiero na starcie. Niewielka jest świadomość istnienia funduszu wśród przedsiębiorców i samorządów. Wreszcie - i w bankach nie zawsze wiedza o FPU jest wystarczająca.
Część bankowców ma jednak zastrzeżenia do sposobu działania funduszu. M.in. do faktu, że klient uzyskuje poręczenie z BGK dopiero po podpisaniu umowy kredytowej z bankiem. Według R. Kozińskiego, ta niedogodność wkrótce zniknie - BGK będzie udzielać poręczenia już na podstawie promesy kredytowej.
Za dużo raportowania