Szwajcarski produkt krajowy zmniejszył się w czwartym kwartale o 0,1% w stosunku do poprzednich trzech miesięcy - podał wczoraj Sekretariat Spraw Gospodarczych w Bernie. To spora niespodzianka dla ekonomistów, którzy oczekiwali wzrostu o 0,2% (kwartał wcześniej wyniósł 0,4%).
Za rozczarowującym wynikiem stało przede wszystkim umocnienie się franka do dolara i spowolnienie w gospodarce globalnej, przez które wzrost szwajcarskiego eksportu okazał się o ponad połowę niższy niż w trzecim kwartale (0,4% wobec 1,1%). Drugi z powodów to nagłe załamanie w inwestycjach przedsię biorstw, które spadły po raz pierwszy od trzech kwartałów - o 1,5% w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami.
Po tych informacjach trudno było szukać optymizmu u ekonomistów. - Na pewno będziemy mieć słaby start w 2005 r. - ocenił Janwillem Ackett z banku Julius Baer w Zurychu. Zapowiedział, że wkrótce obniży tegoroczne prognozy dla szwajcarskiej gospodarki, w których przewidywał jej wzrost o 1,5%. Wczoraj statystycy w Bernie poinformowali, że w zeszłym roku PKB Szwajcarii wzrósł prawdopodobnie o 1,7%, a nie o 1,8%, jak podawano wcześniej. Byłby to jednak i tak dobry wynik, biorąc pod uwagę poprzednie trzy lata z rozwojem liczonym najwyżej w ułamkach procenta.
Zdaniem Akcetta, dekoniunktura w gospodarce oznacza, że przynajmniej do czerwca szwajcarski bank centralny nie będzie ruszał stóp procentowych. Obecnie podstawowa stopa w Szwajcarii wynosi 0,75%.
Bloomberg