Wczorajsze notowania przekonują, że środowa przecena nie była przypadkowa. Byki nie były w stanie doprowadzić do większego ruchu w górę. W związku z tym należy spodziewać się spadku kontraktów na WIG20 poniżej 2 tys. pkt i testowania szczytu z końca 2004 r. przy 1982 pkt.
Sytuacja na rynku terminowym po środowej sesji mocno się skomplikowała. Notowania futures znalazły się na najniższym poziomie od połowy lutego, co oznacza, że otwierający w tym czasie długie pozycje są w większości pod kreską. Nastąpiła więc nieoczekiwana zmiana miejsc. Jeszcze pod koniec minionego miesiąca pozostający po krótkiej stronie rynku mieli ból głowy, jak zamknąć stratne pozycje. Zmniejszenie się ujemnej bazy sugeruje, że teraz wykorzystali oni ostatnią zniżkę, by opuścić rynek. Jednocześnie grający na zwyżkę pospiesznie realizowali zyski i ucinali straty. W kilka sesji liczba otwartych pozycji obniżyła się aż o 17%, w sumie o 5,7 tys. sztuk na wszystkich seriach kontraktów na WIG20.
Druga połowa lutego przyniosła szybki wzrost zmienności. Mierzący ją wskaźnik ATR (z 10 sesji) osiągnął 43 pkt, czyli najwyższy poziom od marca 2004 r. Z tego względu warto przemyśleć kwestię wielkości zaangażowania na rynku w odniesieniu do kapitału. Przy takiej zmienności i przy obecnym depozycie początkowym przy otwarciu jednego kontraktu wystawiamy na ryzyko utraty aż 36% depozytu (zakładając, że notowania zmienią się o ATR, w kierunku przeciwnym do zajętej pozycji).
Czwartkowe notowania wyglądały jedynie na ruch powrotny po przecięciu średniej kroczącej z 15 sesji. Wygenerowane przez MACD oraz Stochastic sygnały sprzedaży wskazują również na dłuższy niż
kilka dni spadek. Nie wydaje się przy tym, by byki nie zdołały odeprzeć pierwszej próby przebicia 1982 pkt.