- Cały czas gromadzimy dokumenty. Do końca marca powinniśmy podjąć decyzję, czy skierować do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - mówi W. Pochmara. Złożenie zawiadomienia nie wymaga zgody całej Komisji. Może to zrobić dyrektor departamentu.
Informacje o nielegalnej sprzedaży zagranicznych funduszy pojawiły się na rynku w zeszłym roku. Alarm podniosły biura maklerskie i firmy zarządzające aktywami, które zaczęły w pewnym momencie tracić najlepszych klientów (zagranicznych pośredników interesują tylko zamożni inwestorzy, bo przelewanie poza Polskę drobnych kwot jest nieopłacalne). Dystrybucja miała się odbywać w internecie (można było bez problemu znaleźć strony poświęcone zagranicznym funduszom w języku polskim) oraz na zasadzie prywatnych spotkań z inwestorami. Sprzedawcy nielegalnych funduszy mieli się też spotykać z szefami TFI pod pozorem opracowania wspólnych produktów. Podczas takich rozmów próbowali podobno wydobyć informacje o najlepszych klientach funduszy w Polsce. Osoby związane z rynkiem TFI informowały też o "dziwnych" propozycjach pracy w sprzedaży produktów finansowych.
Dystrybutorzy nielegalnych funduszy czują się bezkarni, bo oferowane przez nich produkty nie zawsze są uregulowane w Polskim prawie. A skoro nie są, to nie ma podstaw, by stwierdzić, że sprzedaż jest nielegalna. Flagowym przykładem są tzw. fundusze hedgingowe stosujące skomplikowane strategie inwestycyjne.
- Jeżeli mamy sygnał, że ktoś sprzedaje w Polsce jakiś dziwny fundusz bez naszej zgody, nie patrzymy na tę sprawę wyłącznie z punktu widzenia naruszenia ustawy o funduszach inwestycyjnych. Analizujemy ją szerzej, pod kątem świadczenia nielegalnie usług zarządzania pakietem papierów wartościowych na zlecenie albo oferowania publicznie papierów wartościowych. Takie praktyki też podlegają przepisom karnym - wyjaśnia wiceprzewodniczący KPWiG.
Kto łamie prawo?