- Przyznaję: mamy lekki poślizg w przygotowaniach do oferty - powiedział Michał Górski, prezes Telmaksu. To już druga publiczna emisja firmy w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Pierwsza - 4,3 mln akcji - trafiła do właścicieli Spinu (spółka ze "stajni" Prokomu). Oba przedsiębiorstwa połączyły się pod koniec grudnia.
Zmiana planów
Jak tłumaczy M. Górski, opóźnienia wynikają z przedłużających się rozmów na temat akwizycji, które mają być finansowane wpływami ze sprzedaży akcji. - Nie chcemy brać pieniędzy od inwestorów, jeśli nie będziemy do końca pewni, że będziemy wiedzieli, na co je wydać - wskazał prezes. Nie chciał zdradzić nazw spółek, które chce przejąć Telmax. - Rozmawiamy z 4-5 podmiotami. Jedna akwizycja, która zmusiła nas do przesunięcia oferty, jest dużo większa od pozostałych - mówił.
Pula się kurczy
Jeszcze kilka miesięcy temu Telmax zapowiadał, że chce przejąć kontrolę nad znacznie większą liczbą spółek. Dodatkowo spore kwoty miały zostać przeznaczone na rozwój już posiadanych produktów. - Liczyliśmy, że z podwyższenia kapitału do firmy wpłynie nawet 100 mln zł. Niestety, obecna wycena giełdowa Telmaksu zmusiła nas do weryfikacji tych zamierzeń - oznajmił M. Górski. W poniedziałek za papiery informatycznej spółki płacono po 53 zł. To oznacza (przy założeniu, że cena emisyjna będzie powiązana z kursem giełdowym), że Telmax pozyska około 60 mln zł. - Już zdecydowaliśmy się zrezygnować z jednej akwizycji - skomentował prezes.