W ubiegłym roku Farmacol miał zysk netto większy od czterech pozostałych giełdowych konkurentów. Spadły jednak przychody spółki - z 2,82 mld zł do 2,76 mld zł. W tym roku firma chce się poprawić. - Zakładamy 10-proc. wzrost przychodów. Rentowność netto ma nadal wynosić ponad 2% - zapowiedział Przemysław Dydycz, wiceprezes ds. handlowych spółki. Rentowność netto spółki w ubiegłym roku wyniosła 2,2%. To więcej, niż mają konkurenci. Nawet - jak zapewniają przedstawiciele firmy - po uwzględnieniu efektów posiadania aptek własnych, które tę rentowność podnoszą o ponad połowę.

- Nasza tegoroczna prognoza jest bardzo ostrożna, praktycznie nie uwzględniliśmy w niej planowanej akwizycji - stwierdził P. Dydycz. Według Wiesława Labrenca, wiceprezesa ds. finansowych, spółka rozmawia z kilkoma mniejszymi dystrybutorami farmaceutyków, z których każdy ma udział w rynku od 1 do ok. 5%. Farmacol jest również zainteresowany wzięciem udziału w prywatyzacji Cefarmu Białystok. Spółka chce wydać na przejęcia co najmniej 100 mln zł.