Czym charakteryzują się sesje na światowych giełdach w ostatnich tygodniach? Otóż tym, że wprawdzie co dzień pojawiają się nowe informacje mogące wpływać na zachowanie inwestorów, ale ostatecznie, jak bumerang powraca sprawa ropy naftowej i to właśnie doniesienia z rynku paliw mają największy wpływ na decyzje inwestycyjne.
Wczoraj nie było inaczej. Notowania ropy wzrosły do rekordowych poziomów, zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie. Sytuacja na rynku ropy przełożyła się na silny wzrost rentowności amerykańskich obligacji 10-letnich i spadek dolara oraz znów zwiększył obawy przed nasileniem inflacji. A w dłuższym terminie wyższa inflacja oznacza wzrost stóp procentowych niekorzystny dla rynków akcji.
Sytuację na giełdach trochę uspokoił opublikowany po południu raport o wyższych od oczekiwanych zapasach ropy w USA. Cena surowca po tej informacji spadała. Ponadto dobre wieści nadeszły też z branży high-tech. Akcje spółek z tego sektora drożały dzięki optymistycznej prognozie przedstawionej przez firmę Xilinx, największego na świecie producenta programowalnych procesorów. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 0,97%, a technologiczny Nasdaq Composite stracił 0,53%.
Na minusie zakończyły dzień główne indeksy europejskie. Londyński wskaźnik FT-SE 100 obniżył się o 0,3%, frankfurcki DAX zniżkował o 0,48%, a paryski CAC-40 stracił 0,46%. Taniały m.in. walory przedsiębiorstw użyteczności publicznej, takich jak niemieckie E.ON i RWE czy francuskie Veolia Environnement i Suez. To one w pierwszej kolejności martwią się wzrostem rentowności obligacji, bo oznacza to dla nich wyższe koszty finansowania zadłużenia. Środa nie była też udanym dniem dla sektora finansowego. Impuls do wyprzedaży akcji dał francuski bank Credit Agricole, który przedstawił gorszy od oczekiwanych wyniki za IV kwartał. Jego papiery staniały wczoraj aż o 4%.
Zdrożały natomiast papiery sieci hotelowej Accor (właściciela Orbisu) i to aż o 4%. Spółka zapowiedziała pozyskanie miliarda euro z emisji obligacji zamiennych.