Referendum zorganizowano w kopalniach Kompanii Węglowej, Katowickiego Holdingu Węglowego, Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz w samodzielnej kopalni Budryk w Ornontowicach. Zorganizowane przez górnicze związki zawodowe głosowanie miało trwać do północy, aby mogli się wypowiedzieć pracownicy wszystkich zmian. W sumie głosować mogło ponad 120 tys. osób. Związkowcy spodziewają się dużej frekwencji, ponieważ 10 marca jest dniem wypłaty. Według Wacława Czerkawskiego, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Górników w Polsce, jednego z organizatorów referendum, wyniki głosowania mają być znane w piątek. - Formalnie referendum dla nikogo nie będzie wiążące, ale opinia górników musi być wzięta pod uwagę, bo bez przyzwolenia górniczych załóg nie da się skutecznie przeprowadzić prywatyzacji - stwierdził.
W głosowaniu, przeprowadzonym w środę w kopalni Wujek, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego, aż 95,6% górników było przeciw prywatyzacji.
Z negatywnym wynikiem liczy się także ministerstwo skarbu, które przygotowuje ten sektor do prywatyzacji. - To chyba oczywiste, że górnicy będą przeciw. Przez lata przyzwyczaili się, że Skarb Państwa udziela im wsparcia. Teraz, po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, udzielanie pomocy publicznej na taką skalę jest praktycznie niemożliwe - powiedział Dariusz Marzec, wiceminister skarbu. A może przekonać ich jakoś do prywatyzacji? - Jak? Dając im 15-letnie gwarancje zatrudnienia? - odparł.