Dziś prezentacja raportu nt. klimatu inwestycyjnego w Polsce. Ministerstwo gospodarki zleciło przepytanie 340 przedsiębiorców z trzech województw (śląskiego, wielkopolskiego i łódzkiego), jak wielkim problemem są dla nich bariery administracyjne. Oprócz tego przebadano procedury w samych urzędach. Wysłuchano również opinii tzw. firm pośredniczących (biura projektowe, doradcy podatkowi, firmy konsultingowe).
Okazuje się, że najbardziej zbiurokratyzowane są w Polsce procedury związane z decyzjami lokalizacyjnymi. - Według przedsiębiorców, szczególnie trudno zdobyć zgodę na inwestycję na danym terenie - mówi Krzysztof Chmielewski, dyrektor badań instytutu Ipsos, któremu zlecono przeprowadzenie ankiety. Firmy uskarżają się również na obowiązki podatkowe. - Poprawia się obsługa w urzędach skarbowych. Przedsiębiorcy dalej mają jednak kłopoty ze skomplikowanymi przepisami podatkowymi - tłumaczy K. Chmielewski.
Na wysoki poziom zbiurokratyzowania wskazują wskaźniki klimatu biznesowego w krajach transformacji (BEEPS). Sporządza je regularnie Bank Światowy. Co z nich wynika? Okazuje się, że szef polskiej firmy spędza statystycznie 9,5% czasu w pracy na rozpatrywaniu "kwestii regulacyjnych" - a więc na wysyłaniu pism i formularzy do urzędów i rozmowy z urzędnikami. Kierownictwo przedsiębiorstwa w Estonii potrzebuje na to tylko 4,1% czasu. Na Słowacji - 7%. BŚ przypomina również, że Polska znajduje się dopiero na 41. miejscu według rankingu swobody gospodarczej, sporządzonym przez Heritage Foundation (fundacja porównuje czynniki wpływające na efektywność firm). Chociaż od 2004 r. znacznie poprawiliśmy nasz rezultat, wyprzedzają nas prawie wszystkie (prócz Słowenii) kraje regionu.