Reklama

Gadanie, gadanie, gadanie

Największym ryzykiem jest postawienie pytania o sukcesy

Publikacja: 15.03.2005 07:19

Nie ma nic gorszego niż kandydat, którego gadania nie można przerwać. To zdarza się częściej niż może sobie wyobrazić osoba nie będąca headhunterem. Kandydat rzadko ma okazję mówić o sobie. Siedząc przed osobą o dużej empatii i zachęcony do samochwalstwa kandydat często traci opanowanie i nie można mu przerwać wypowiedzi, bo kandydat to także klient headhuntera. Bez niego nie ma transakcji, a nawet jeśli jej nie ma, to kandydat może pojawić się w przyszłości już jako klient.

Największym ryzykiem jest postawienie pytania o sukcesy:

- Jakie miał Pan sukcesy?

- Zwykle nie te największe i najnowsze są najważniejsze. Sukcesy w początkach mojej kariery dużo znaczą.

- Może zacznie Pan jednak od dzisiejszych sukcesów?

Reklama
Reklama

- Kiedy skończyłem studia, zorientowałem się, że nie ma popytu na moje umiejętności inżynierskie. Mimo wszystko długo szukałem pracy w moim zawodzie...

- Ale...

- Napotykałem mur. Starsi inżynierowie nie byli otwarci na młodych gniewnych. Nie byli otwarci na świeże pomysły.

- Jakie ma Pan sukcesy?

- Zaraz przejdę do tego. Starsi budowali kulturę układów. Moi koledzy z roku byli zrezygnowani. Ja postanowiłem zmienić zawód. Podjąłem ryzyko.

- Jaki jest Pana sukces?

Reklama
Reklama

- Udało się.

- Co się udało?

- Ryzyko się opłaciło. Pod każdym względem: wynagrodzenie, uznanie... Tu muszę zrobić dygresję.

Tutaj następuje długa tyrada na temat równowagi między życiem prywatnym a zawodowym, problemy ceny transferowej w branży budowlanej, przewaga życia w Podkowie Leśnej nad centrum Warszawy i artykuł w "Harvard Business Magazine" na temat nowego sposobu rozliczania celów topowych menedżerów. Mimo rzeki słów nie rozpoznaję żadnej ewidencji konkretnego sukcesu. Reszta spotkania potoczy się w tym samym stylu: dużo słów, nic zadowalającego. Wzdycham, patrzę na zegarek, a w końcu zbieram siły, żeby powiedzieć:

- Dziękuję, nie mam więcej pytań. Za dwa tygodnie poinformuję Pana o dalszym ciągu naszego spotkania.

- To wszystko?

Reklama
Reklama

- Tak, dziękuję.

- Nie podobam się Panu?

- Yyy... Mam te informacje, o które mi chodziło. Muszę teraz to przemyśleć, porównać z innymi kandydatami.

- To tylko gadanie.

- Ależ skąd.

Reklama
Reklama

- Od dawna nie byłem u headhunterów. Ostatni raz to było 10 lat temu. Miło było się rozgadać. Grzecznie mnie słuchano, ale po spotkaniu dalszy słuch zaginął.

- Nie, proszę Pana. Takiego zamiaru nie miałem. Proszę mi wierzyć. Taka jest procedura. Zresztą...

Kandydat stawia rękę przede mną, kiedy szukam zręcznych słów mojego usprawiedliwienia. Po kilkudziesięciu sekundach uderza mnie widok jego ręki, jakby trzymającej moje gadanie. Milknę.

- Widzi Pan, ja też potrafię przerwać rozmowę, kiedy ktoś mnie nudzi. Jestem bardziej konkretny niż Pan, bo ja przerywam od razu, kiedy nie widzę solidnych postaw do dalszej rozmowy. W branży budowlanej cenimy konkrety. Nie tak, jak u wszystkich doradców, szczególnie doradców personalnych. Słowami niczego się nie buduje.

- Zgoda, ale słowami się uczymy. Dziękuję za szczerość. Nauczyłem się czegoś od Pana, nie wiem jeszcze, czego konkretnie. To gadanie pozostanie mi na długo w głowie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama