W poniedziałek inwestorzy kontynuowali wyprzedaż złotego. Przez cały dzień krajowy pieniądz tracił zarówno w stosunku do euro, jak i dolara. W efekcie kursy tych waluty wróciły do poziomu odpowiednio 4 i 3 zł. Podobną tendencję można było obserwować na pozostałych rynkach regionu.

Po tym jak w ostatni czwartek kurs EUR/PLN przełamał przyspieszoną linię trendu spadkowego (w piątek odbył się ruch powrotny do niej), należy oczekiwać dalszego umacniania się wspólnej waluty. Wzrost może trwać do około 4,05 zł, czyli do głównej linii trendu spadkowego euro. Jeżeli w tych okolicach zagraniczny kapitał nie spojrzy przychylnym okiem na nasz rynek, to będzie to sygnał do poważniejszej korekty zapoczątkowanego w pierwszym kwartale 2004 roku trendu. W takim scenariuszu EUR/PLN mógłby dotrzeć nawet do 4,2 zł.

Gorzej radziło sobie wczoraj euro w stosunku do dolara. Jednak mimo że amerykańska waluta wzmocniła się o ponad 1 centa to wciąż bardziej prawdopodobne jest kontynuowanie zwyżki EUR/USD. Test szczytu z końca 2004 roku (1,366 USD) wydaje się nieuchronny.