Jest jedna cecha życia gospodarczego w Polsce, która mnie zawsze zastanawia. Nie wiedzieć czemu firmy bardzo wysoko u nas sobie cenią doświadczenie. Nie to, że dobre, poparte sukcesami, ale po prostu doświadczenie. Ot, żeby daleko nie szukać, przykład z dziennikarskiego podwórka. Jest taki pan, który ma doświadczenie w byciu złym redaktorem naczelnym. Czego się tknie, to rozłoży. I co jakiś czas mimo wszystko pojawiają się chętni, żeby mu pomóc stworzyć czy też reaktywować tytuł do rozłożenia.
Nie inaczej jednak jest w innych branżach. Iluż to mamy w kraju prezesów i dyrektorów, których największym sukcesem było zostanie prezesem czy dyrektorem. I fakt, że rzesze pracowników czy udziałowców ten dzień sukcesu przeklinają, nie oznacza, że nie pojawiają się nowi chętni do zaoferowaniu takiej osobie kolejnej, dobrze płatnej posady.
To samo da się zauważyć w polityce. Ciekawe, co było pierwsze - fatalne skłonności do obsadzania stanowisk kierowniczych w biznesie, czy też w administracji państwowej. Całkiem możliwe, że i to, i to naraz. W końcu to wynik dobrej, PRL-owskiej tradycji, że złego dyrektora przesuwało się na sekretarza, a złego sekretarza - na dyrektora.
O tej złej tradycji znowu przypomniano mi przy okazji powstania mitu powołania nowej partii. Bo Partia Demokratyczna przecież jeszcze nie istnieje. Jest jeno mitem, że została powołana. A do tego tworu, którego nie ma, ale wygląda, jakby był, wracają starzy wyjadacze. Ci sami, którym swego czasu zabrakło odwagi, aby zlikwidować deficyt budżetowy. W rezultacie dogmatem stał się deficyt, choć mógłby nim być budżet zrównoważony. Efekt jest taki, że od paru lat mamy karnawał różnego rodzaju strategii, planów i programów, jak załatać coraz bardziej pękający w szwach budżet.
Tym samym ludziom w swoim czasie zabrakło wyobraźni, żeby wprowadzić podatek liniowy. A przecież państwa bałtyckie to zrobiły. I to one teraz nas dystansują pod względem zamożności i nowoczesności społeczeństwa, gdy my poprzestajemy na chwaleniu się tempem wzrostu PKB. Oczywiście, to nie wyłącznie podatek liniowy jest powodem lepszej sytuacji państw bałtyckich niż Polski. Tak naprawdę - najważniejsza jest deregulacja i równość podmiotów wobec prawa. Tymczasem zamiast deregulacji, obecne podpory Partii Demokratycznej zafundowały nam przeregulowanie gospodarki. Którą po-tem próbowano odregulować, powołując specjalne komisje i zespoły.