Reklama

Powrót specjalistów

Zamiast deregulacji, obecne podpory Partii Demokratycznej zafundowały nam przeregulowanie gospodarki

Publikacja: 16.03.2005 07:45

Jest jedna cecha życia gospodarczego w Polsce, która mnie zawsze zastanawia. Nie wiedzieć czemu firmy bardzo wysoko u nas sobie cenią doświadczenie. Nie to, że dobre, poparte sukcesami, ale po prostu doświadczenie. Ot, żeby daleko nie szukać, przykład z dziennikarskiego podwórka. Jest taki pan, który ma doświadczenie w byciu złym redaktorem naczelnym. Czego się tknie, to rozłoży. I co jakiś czas mimo wszystko pojawiają się chętni, żeby mu pomóc stworzyć czy też reaktywować tytuł do rozłożenia.

Nie inaczej jednak jest w innych branżach. Iluż to mamy w kraju prezesów i dyrektorów, których największym sukcesem było zostanie prezesem czy dyrektorem. I fakt, że rzesze pracowników czy udziałowców ten dzień sukcesu przeklinają, nie oznacza, że nie pojawiają się nowi chętni do zaoferowaniu takiej osobie kolejnej, dobrze płatnej posady.

To samo da się zauważyć w polityce. Ciekawe, co było pierwsze - fatalne skłonności do obsadzania stanowisk kierowniczych w biznesie, czy też w administracji państwowej. Całkiem możliwe, że i to, i to naraz. W końcu to wynik dobrej, PRL-owskiej tradycji, że złego dyrektora przesuwało się na sekretarza, a złego sekretarza - na dyrektora.

O tej złej tradycji znowu przypomniano mi przy okazji powstania mitu powołania nowej partii. Bo Partia Demokratyczna przecież jeszcze nie istnieje. Jest jeno mitem, że została powołana. A do tego tworu, którego nie ma, ale wygląda, jakby był, wracają starzy wyjadacze. Ci sami, którym swego czasu zabrakło odwagi, aby zlikwidować deficyt budżetowy. W rezultacie dogmatem stał się deficyt, choć mógłby nim być budżet zrównoważony. Efekt jest taki, że od paru lat mamy karnawał różnego rodzaju strategii, planów i programów, jak załatać coraz bardziej pękający w szwach budżet.

Tym samym ludziom w swoim czasie zabrakło wyobraźni, żeby wprowadzić podatek liniowy. A przecież państwa bałtyckie to zrobiły. I to one teraz nas dystansują pod względem zamożności i nowoczesności społeczeństwa, gdy my poprzestajemy na chwaleniu się tempem wzrostu PKB. Oczywiście, to nie wyłącznie podatek liniowy jest powodem lepszej sytuacji państw bałtyckich niż Polski. Tak naprawdę - najważniejsza jest deregulacja i równość podmiotów wobec prawa. Tymczasem zamiast deregulacji, obecne podpory Partii Demokratycznej zafundowały nam przeregulowanie gospodarki. Którą po-tem próbowano odregulować, powołując specjalne komisje i zespoły.

Reklama
Reklama

Podobną listę niecelnych propozycji czy wątpliwych pomysłów na sojusze można byłoby przedstawić w polityce międzynarodowej czy wewnętrznej. Oczywiście, gdyby wówczas wszyscy się mylili, można byłoby wszystko uznać za wypadek przy pracy i przymknąć oko na czwartą w sumie zmianę nazwy tej formacji. Ale tak się składa, że wówczas pojawiały się pomysły i zrównoważenia budżetu, i wprowadzenia podatku liniowego. Pojawiały się ostrzeżenia, że szerzy się korupcja i wraz z zachodnim know-how w dziedzinie przemysłu płynie do nas wiedza o budowie organizacji przestępczych. Wystarczyło tylko słuchać i brać, a nie odwracać się plecami.

Teraz, jak się okazuje, dla odnowy wystarczy zmiana nazwy. I - jak znam życie i naszych wyborców - to będzie dostatecznie dużo, aby wrócić do Sejmu. Ale powrót "specjalistów" od niewykorzystywania szans ma jedną zaletę. Będzie można bowiem się dowiedzieć - choć ta prawda wyjdzie na jaw za lat kilkanaście - co można jeszcze schrzanić w tym kraju.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama