Reklama

Lepsze perspektywy

W niedzielę mija druga rocznica ataku sił koalicyjnych na Irak. Polskim firmom nie udało się zdobyć zleceń wartych wiele milionów dolarów na odbudowę tego kraju. Od kiedy jednak o wyborze dostawców decyduje strona iracka, szanse na dobry biznes w tamtym rejonie świata wzrosły.

Publikacja: 19.03.2005 07:06

Próżno szukać polskich firm na liście największych koncernów odbudowujących Irak. Początkowo liczyliśmy, że będzie jednak inaczej. Na początku 2004 r. USAID - agenda rządu amerykańskiego - rozpoczęła przyznawanie największych kontraktów. Administracja G.W. Busha przygotowała na inwestycje aż 18 mld USD. Jako sojusznik Stanów Zjednoczonych, Polska spodziewała się, że część zamówień trafi do krajowych przedsiębiorstw.

Starania zbrojeniówki

Szczególnie duże zainteresowanie wzbudził u nas przetarg na dostawę uzbrojenia dla armii irackiej. Wziął w nim udział Bumar. W maju 2004 r. Pentagon zadecydował jednak o wyborze tańszej oferty konsorcjum ANHAM (na jego czele stała amerykańska firma Nour USA). Amerykańskie media sugerowały co prawda, że Nour wygrał przez powiązania personalne. Prezes tej firmy - Abdoul Farouki - jest bliskim przyjacielem Ahmada Szalabiego, wpływowego członka byłej Irackiej Rady Zarządzającej. Nour przebił jednak wyraźnie polską ofertę nie tylko ceną (259 mln USD, wobec 425 mln USD), ale także krótkim okresem dostaw.

Warto się starać

Dopiero pod koniec 2004 r. okazało się, że upór i cierpliwość Bumaru zostały nagrodzone. Tymczasowe władze irackie nie były zadowolone z jakości sprzętu, jaki od sierpnia wysyłał do Bagdadu ANHAM. W ekspresowym tempie zaczęto więc szukać alternatywnych dostawców. Rząd iracki przypomniał sobie szybko o polskim oferencie. We wrześniu strony podpisały pierwsze umowy. Do dzisiaj Bumar zakontraktował dostawy na niebagatelną kwotę 353 mln USD. Chodzi o dostarczenie rozmaitego sprzętu: helikopterów Sokół, śmigłowców Mi-17, karabinów maszynowych i amunicji, ambulansów, cystern, kuchni polowych. Tylko niektóre z nich produkuje Grupa Bumar. Na dostawach zarobi wiele innych firm - lubliński Intral dostarcza ambulanse, słupska Zasta - cysterny. - W przypadku Zasty, kontrakt pozwolił podnieść firmę na nogi - przyznaje Roman Baczyński, prezes Bumaru.

Reklama
Reklama

Handel na cały region

Wszystko wskazuje na to, że Grupa stanie się dla Iraku głównym pośrednikiem, zamawiającym towary w tym rejonie Europy. Firma podpisała już kontrakty na dostawę części wyposażenia z Węgier i Litwy. - Zdobyliśmy zaufanie strony irackiej, a to się bardzo liczy. Trudno bowiem inaczej konkurować o ten rynek. Irak jest niemal w oku cyklonu, wszyscy ślą tam oferty - podkreśla R. Baczyński. Szczęśliwie dla polskich przedsiębiorstw, wiceministrem obrony w rządzie tymczasowym Iraku mianowany został rok temu Ziad Cattan - doktor ekonomii, który 21 lat spędził w Polsce (tu też się ożenił). - Produkty z Polski bardzo dobrej jakości - zwykł chwalić polskich kontrahentów na konferencjach prasowych.

Bumar nie ukrywa, że liczy na rozszerzanie asortymentu dostaw. Hitem w Iraku mogą się okazać np. szpitale polowe produkowane w Bydgoszczy. Do Bagdadu mają trafić także szyte w Polsce mundury. Zamówienia mają wpływ na wynik finansowy Bumaru. Grupa osiągnęła w 2004 r. 10,3 mln zł zysku netto - najlepszy rezultat od wielu lat.

Nici z budowania

O ile polski przemysł zbrojeniowy wywalczył w Iraku mocną pozycję, o tyle tego samego nie można, niestety, powiedzieć o sektorze budowlanym. Na początku 2004 r. głośno było co prawda o wartych wiele milionów złotych kontraktach Jedynki Wrocławskiej, Polimeksu-Cekopu, poznańskiego Telmaxnetu czy krakowskiej Constuction. Do prac w Iraku przygotowywali się także inżynierzy Ciechu. Spółka miała się zająć rekonstrukcją instalacji do pozyskiwania kopalnej siarki.

Jedynka musiała jednak zrezygnować z budowy osiedli mieszkaniowych wokół Bagdadu, Basry i Karbali. Z prostego powodu - wysyłanie Polaków okazało się zbyt niebezpieczne (mimo że zakładano, że 75% kadry na budowie będą stanowić Irakijczycy). W czerwcu 2004 r. porwano w Bagdadzie dwóch pracowników spółki. Po tym wydarzeniu Jedynka zamknęła biuro handlowe w Iraku. Zaraz potem wyszły na jaw problemy finansowe spółki. Kontrolę nad jej majątkiem objął syndyk. W takiej sytuacji zarząd nie był w stanie sfinaliGwarancje nie pomogły

Reklama
Reklama

Przypadek Jedynki wystraszył inne firmy - m.in. warszawską Opto, która miała montować w Iraku linie telefoniczne. - Nie ulega wątpliwości, że sytuacja w Iraku stabilizuje się znacznie wolniej, niż zakładano. To utrudnia wejście na ten rynek - przyznaje Marek Kłoczko, sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej. Mimo że Komitet Polityki Ubezpieczeń Eksportowych włączył Irak do grupy krajów obejmowanych ochroną ubezpieczeniową na rachunek Skarbu Państwa; mimo że Bank Millennium, jako członek konsorcjum Banku Handlowego Iraku oferował pomoc dla firm starających się o przetargi irackie (obejmowała ona m.in. wpłatę wadium i gwarancję zwrotu zaliczki); mimo że KIG podpisała porozumienie ze swoim irackim odpowiednikiem - o nowych kontraktach infrastrukturalnych słuch zaginął.

Do Bagdadu pojadą wagony

W miarę stabilne zamówienie udało się zdobyć tylko świdnickim Wagonom (od kilku lat fabryka należy do amerykańskiego koncernu Greenbrier). Obejmuje ono dostawę 240 platform wagonowych. Świdnicka spółka, produkująca głównie na rynek zachodniej Europy, nie ujawniła wartości kontraktu. 15 lutego br. odbył się uroczysty odbiór pierwszych egzemplarzy. Całe zamówienie ma być zrealizowane do czerwca. - Pół roku zajęło nam uzyskanie certyfikatu Międzynarodowej Unii Kolei dla konstrukcji wagonu. Liczymy, że po pierwszym zamówieniu przyjdą następne - np. na cysterny kolejowe. Obecnie produkujemy 1500 wagonów rocznie, widzimy jednak możliwość zwiększenia produkcji - mówi Elżbieta Borowiak, rzecznik spółki. Co ciekawe, fabryka produkowała już na arabski rynek na przełomie lat 70. i 80. (m.in. do Syrii i Iraku). Teraz jest podwykonawcą dla właściwego dostawcy - Boston Transit Group z Wakefield w USA. BTG - zlecająca zwykle wykonanie zamówienia innym producentom - kojarzona była do tej pory z dostawami dla armii amerykańskiej.

Region

coraz bardziej popularny

Polskie firmy nie zrezygnowały z irackiego rynku. Szukają tylko bezpieczniejszych form współpracy. - Zauważyliśmy znaczne wzmożenie wymiany handlowej z krajami arabskimi. Oznacza to, że polscy przedsiębiorcy otworzyli się na ten region. Szukają możliwości dojścia do irackich zamówień przez pośredników w takich krajach, jak Arabia Saudyjska czy Jordania - mówi M. Kłoczko. Według statystyk KIG, wymiana z Arabią Saudyjską zwiększyła się między końcem 2003 a końcem 2004 r. o 190%. Eksport do tego kraju wyniósł na koniec 2004 r. 120,7 mln USD. W tym samym czasie wartość eksportu bezpośredniego do Iraku wzrosła z 7 do 21 mln USD. - Nie jest to może jeszcze zbyt dużo, ale wzrost jest pokaźny - przyznaje M. Kłoczko.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama