Jose Manuel Barroso przyjechał do Polski, aby szukać poparcia dla nowej Strategii Lizbońskiej przed wtorkowym szczytem Unii Europejskiej. W piątek spotkał się z premierem oraz reprezentacją polskiego biznesu i środowisk akademickich. Usłyszał słowa poparcia dla projektu reform gospodarczych, ale również i apele o liberalizację rynku usług i wdrożenie dyrektywy usługowej. Wprowadza ona zasadę, że usługodawców, niezależnie od miejsca świadczenia usług obowiązują przepisy własnego kraju. J. M. Barroso odpowiadał, że konsensus w sprawie dyrektywy jest możliwy "z pewnymi modyfikacjami". Na czym miałyby polegać? - Prawdopodobnie konieczne będą okresy przejściowe w przypadku części "drażliwych" sektorów, ale na pewno nie tak długie, jak dla rynków pracy - sugerował potem Jarosław Pietras, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. "Stare" kraje Unii mogą zamykać się na pracowników nowej "dziesiątki", m.in. Polski, maksymalnie przez 7 lat. J. M. Barroso zapewnił jednak, że KE będzie sprzyjać skróceniu tych okresów.