Wspomniane rozwiązania znalazły się w przyjętym przez rząd przed tygodniem i skierowanym właśnie do Sejmu projekcie nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Ma ona - jak mówi wiceminister gospodarki i pracy Piotr Kulpa - "uderzyć w szarą strefę".

Dziś - jak szacuje ministerstwo gospodarki - ponad 98% z ok. 73 tys. osób zatrudnionych w gospodarstwach domowych (dane GUS), np. jako gosposie lub opiekunki do dzieci, pracuje nielegalnie. Nie płacą składek na ubezpieczenie społeczne ani podatków. Aby to zmienić, rząd chce wprowadzić tzw. umowę aktywizacyjną, którą podpisywaliby: zatrudniający (np. rodzic) i zatrudniany bezrobotny (np. opiekunka do dziecka). Fakt zawarcia takiej umowy trzeba by zgłosić do urzędu pracy.

Ponieważ nie byłoby to zatrudnienie na umowę o pracę, nie stosowano by też przepisów kodeksu pracy. Zatrudniający miałby za to prawo do ulgi podatkowej (odliczenie od podatku). Musiałby jednak być płatnikiem podatku dochodowego od osób fizycznych zatrudnionym na umowę o pracę. Osoby prowadzące własne firmy nie miałyby prawa do ulgi. Umowy aktywizacyjnej nie wolno byłoby podpisać z krewnym. Dodatkowo zatrudniona pomoc domowa mogłaby zawrzeć tylko jedną tego typu umowę.

Według wyliczeń MGiP, wprowadzenie ulgi podatkowej spowoduje zalegalizowanie pracy ok. 150 tys. pracowników w gospodarstwach domowych.