Jerzy Hausner podał się do dymisji już na początku marca. Zrobił to wobec nacisków ze strony SLD. Hausner najpierw bowiem wypisał się z SLD, potem opuścił klub parlamentarny, a następnie zapowiedział, że razem z politykami Unii Wolności będzie tworzył Partię Demokratyczną.
Marek Belka, który początkowo niechętnie patrzył na wyjście z rządu Hausnera, po kilku dniach zapowiedział, że przyjmie jednak jego dymisję. Datę podał jednak dopiero wczoraj.
Gdyby premier nie przyjął dymisji, Jerzy Hausner najprawdopodobniej i tak zostałby odwołany przez Sejm. Wniosek o wotum nieufności dla niego złożyła Samoobrona.
Dzień odejścia wicepremiera z rządu zbiegnie się zatem z końcem wdrażania programu uporządkowania i ograniczenia wydatków publicznych, zwanego planem Hausnera. Że tak będzie, napisaliśmy w PARKIECIE już 4 lutego.
Następcą Hausnera w MGiP będzie Jacek Piechota - to scenariusz, jaki PARKIET przedstawił w ubiegłym tygodniu. - Pora dokończyć pracę nad ważnymi ustawami, nad kilkoma nie zakończonymi procesami restrukturyzacji - tak o swoich planach mówił wczoraj dotychczasowy wiceszef resortu gospodarki. Jacek Piechota będzie wprawdzie ministrem, ale nie obejmie po Hausnerze funkcji wicepremiera. SLD chciałby, aby nowym wiceprezesem Rady Ministrów został szef MON Jerzy Szmajdziński. Taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny.