W 2004 roku dzień wolności podatkowej - jak obliczyli eksperci z Centrum im. Adama Smitha - przypadł 24 czerwca. Kiedy będziemy go obchodzić w tym roku, na razie nie wiadomo. - Ogłaszamy to zawsze na konferencji niedługo przed obliczoną datą - wyjaśnia Andrzej Sadowski. - Ponieważ jednak obciążenia fiskalne w Polsce realnie wzrosły, to ruchome święto może przypaść w tym roku później niż w zeszłym roku - ocenia ekonomista. Najprawdopodobniej więc na własny rachunek zaczniemy pracować dopiero w ostatnim tygodniu czerwca. Wcześniej będziemy opłacać daniny podatkowe, których jest w Polsce aż 116.

Przypomnijmy, że najpóźniej w tej dekadzie dzień wolności podatkowej obchodziliśmy w 2003 roku - 28 czerwca. To, że w ub.r. na własny rachunek zaczęliśmy pracować cztery dni wcześniej, wynika - zdaniem ekspertów z Centrum Smitha głównie z "czynników kalendarzowych". Generalnie jednak, w ich opinii, z roku na rok coraz dłużej pracujemy dla fiskusa, coraz krócej dla siebie.

Podobnie jest zresztą także w Czechach. W tym roku, jak wyliczył David Lipka z Liberálnego Institutu, dzień wolności podatkowej Czesi obchodzić będą 18 czerwca. Rok wcześniej dzień ten przypadał cztery dni wcześniej, a np. w roku 2000 - już 6 czerwca.

Odwrotną tendencję zauważają eksperci Liberálnego Institutu na Słowacji. Tamtejsi podatnicy na własne potrzeby zaczną pracować w tym roku już 24 maja. To prawie trzy tygodnie wcześniej niż w 2004 roku, kiedy dzień wolności podatkowej przypadał na Słowacji 12 czerwca.

Ta dość radykalna zmiana wynika przede wszystkim z wprowadzenia u naszych południowych sąsiadów liniowej 19-proc. stawki podatkowej. Z wyliczeń Liberálnego Institutu wynika, że najwcześniej dzień wolności podatkowej świętować będą w tym roku Irlandczycy - już 6 maja. Pięć dni później na własny rachunek zacznie pracować przeciętny amerykański podatnik. Najdłużej w Europie dla fiskusa pracują Szwedzi. W tym roku na własny rozrachunek przejdą dopiero 29 lipca. Niewiele wcześniej dzień wolności podatkowej przypadnie w Danii i we Francji.