W środę szefowie państw Unii ogłosili porozumienie w sprawie reguł ograniczających nadmierne zadłużanie gospodarek. Zawarto także kompromis w sprawie liberalizacji rynku usług. Ambicją Luksemburga, który szefuje w tym półroczu pracom UE, jest jednak uzgodnienie projektu budżetu na lata 2007-2013 (próba taka nastąpi 16-17 czerwca na kolejnym szczycie UE). Dla Polski im szybciej, tym lepiej. Jeżeli bowiem negocjacje w tej sprawie będą się przedłużały, w 2007 r. opóźnić się może przekazywanie środków z UE.

Upraszczając, można powiedzieć, że Unia podzielona jest na dwa obozy. "Stare", bogatsze kraje chcą budżetu "odchudzonego" (wtedy ich składka będzie mniejsza). "Nowe" - w tym i Polska - nalegają, aby Bruksela zapewniła duże fundusze na pomoc regionalną (to wymaga jednak większych kontrybucji państw).

- Po ostatnim szczycie szefów Unii szanse na "złożenie" budżetu w czerwcu wzrosły. Nadal jednak są niewielkie, wynoszą może 10% - uważa J. Pietras. Jego zdaniem, kompromisowe propozycje państw członkowskich poznamy dopiero na początku czerwca. Powód "utajnienia" jest czysto polityczny. Francję i Holandię czekają referenda w sprawie konstytucji europejskiej (odpowiednio 29 maja i 1 czerwca); Wielką Brytanię - wybory parlamentarne (prawdopodobnie 5 maja). - Nikt z polityków tych krajów nie będzie publicznie mówił o kompromisach, aby nie denerwować opinii publicznej - uważa minister. Obserwatorzy wskazują tymczasem, że późniejszy termin na dogadanie się w sprawie budżetu niż czerwiec 2005 r. może być jeszcze gorszy. W samym tylko 2006 r. aż 11 państw członkowskich przeprowadza wybory parlamentarne.