Czwartkowe sesje na giełdach europejskich - ostatnie przed przerwą świąteczną - były korzystne dla firm telekomunikacyjnych. Ich notowania wzrosły, gdyż przy coraz wyższej rentowności obligacji za atut uznano stosunkowo małe zadłużenie, które obciąża tę branżę. Według Morgana Stanleya, stwarza to warunki do zwiększania dywidend oraz odkupywania własnych akcji. Dużym powodzeniem cieszyły się papiery czołowego operatora telefonii komórkowej Vodafone Group oraz BT Group.

W odwrocie znalazły się natomiast notowania sektora surowcowego. Bezpośrednim powodem było stwierdzenie chińskiego banku centralnego, że wobec znacznej presji inflacyjnej nie wyklucza on podwyższenia w 2005 r. stóp procentowych. Ponieważ oznaczałoby to spowolnienie wzrostu gospodarczego, automatycznie mógłby zmaleć w Chinach popyt na surowce. Perspektywa ta pobudziła wyprzedaż akcji największych towarzystw górniczych - BHP Billiton i Rio Tinto. Tymczasem wybuch w rafinerii w Teksasie spowodował spadek notowań giganta naftowego BP.

FT-SE 100 wzrósł o 0,25%, CAC-40 zyskał 1,14%, a DAX 0,61%.

W Nowym Jorku z zadowoleniem przyjęto optymistyczne prognozy dotyczące zysków w pierwszym kwartale, które przedstawiły koncern przemysłowy General Electric oraz czołowy producent okrętów wojennych Northrop Grumman. Inwestorzy uznali je za zapowiedź ogólnej poprawy wyników amerykańskich przedsiębiorstw przed ich publikacją w przyszłym miesiącu. Oprócz akcji dwóch wspomnianych spółek, zdrożały m.in. walory największego na świecie producenta aluminium - Alcoa, który jako pierwsza firma objęta indeksem Dow Jones przedstawi na początku kwietnia rezultaty za pierwszy kwartał.

Atmosferę na Wall Street poprawiły też najnowsze dane dotyczące gospodarki USA. Większa liczba nowych bezrobotnych, którą odnotowano w zeszłym tygodniu, oraz wolniejszy niż przewidywano wzrost w lutym zamówień na dobra trwałe zmniejszyły niebezpieczeństwo nasilenia inflacji. Do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones stracił 0,13%, a Nasdaq zyskał 0,04%.