O możliwych zmianach stawek akcyzy na paliwa pisaliśmy już w grudniu. Przedstawiciele resortu finansów sugerowali, że pracują nad rozwiązaniem, które mocno zwiększy dochody budżetu. Wcześniej była mowa o 3,5 mld zł. Ostatecznie jednak likwidacja różnych stawek akcyzy ma dać 2 mld zł. Z uzasadnienia rozporządzenia wynika, że ma ono zapobiec wykorzystywaniu oleju opałowego jako napędowego czy używania propanu lub butanu, przeznaczonego do kuchenek gazowych, do napędzania samochodów.
Projekt zakłada między innymi obniżenie akcyzy na olej napędowy z 1099 zł za tysiąc litrów do 1028 zł za tysiąc litrów. Jednocześnie do poziomu 1028 zł za tysiąc litrów wzrosłaby stawka akcyzy od oleju opałowego. Teraz wynosi ona 233 zł za 1 tys. litrów. Podwyżka podatku do 1028 zł dotyczyłaby też olejów napędowych przeznaczonych na cele opałowe. Resort finansów proponuje także objęcie podatkiem akcyzowym w wysokości 695 zł za tysiąc kg gazu płynnego propan-butan, jego mieszaniny i innych gazów płynnych używanych do celów opałowych. Taka stawka akcyzy obowiązuje teraz dla gazu używanego do napędu aut.
Ta zmiana będzie oznaczać spory wzrost cen oleju opałowego oraz gazu w butlach. Na dodatek resort finansów - wbrew wcześniejszym sugestiom - nie zamierza wprowadzać żadnego systemu zwrotów akcyzy właścicielom domów opalanych olejem. Dlaczego?
- Gdybyśmy to zrobili, nie byłoby żadnego wzrostu dochodów, a pole do nadużyć byłoby jeszcze większe - powiedział PARKIETOWI Jarosław Neneman, wiceminister finansów odpowiedzialny za podatki. Zapowiedział jednak, że resort pomyśli nad jakimś systemem pomocy przed następnym sezonem grzewczym.
Ten wzrost cen zaniepokoił Polską Izbę Paliw Płynnych. Jej szefowa Aurelia Kuran-Puszkarska zwróciła uwagę, że większa akcyza spowoduje wzrost kosztów ogrzewania olejem opałowym, które w dużym stopniu zainstalowały instytucje użyteczności publicznej, np. szkoły.