Reklama

Porażka wicepremiera

Dziś prezydent przyjmie dymisję Jerzego Hausnera, wicepremiera i ministra gospodarki. Nazwisko wicepremiera kojarzy się przede wszystkim z planem działań, które miały przyczynić się do uzdrowienia finansów publicznych. Jakie efekty przyniósł plan Hausnera?

Publikacja: 31.03.2005 08:39

Na podsumowanie zdobył się w pierwszych dniach lutego sam twórca planu. Z szacunków przedstawionych przez Ministerstwo Gospodarki wynikało, że "oszczędności" (w cudzysłowie, bo oprócz zmniejszenia wydatków mieliśmy również do czynienia z powiększaniem dochodów budżetu) sięgnęły niemal 44% zakładanej kwoty. Plan Hausnera miał pozwolić na ograniczenie emisji papierów skarbowych o 54 mld zł w latach 2004-2007.

Wkrótce kolejne podsumowanie przedstawił Narodowy Bank Polski. Według niego, plan został zrealizowany w 31%. Analitycy NBP nie wzięli pod uwagę na przykład dodatkowych wpływów podatkowych z kopalń węgla. Uznali, że sektor stał się dochodowy nie ze względu na działania podjęte przez wicepremiera, ale dzięki wysokim cenom węgla na świecie.

W opinii ekonomistów wicepremier wykazał się znakomitymi zdolnościami analitycznymi. Ogłaszając swój plan pomógł w ustabilizowaniu sytuacji na rynkach finansowych pod koniec 2003 r. Poległ na realizacji swoich zamierzeń.

Dokument nieskażony

- Jestem dużym zwolennikiem "Zielonej księgi" przygotowanej na zlecenie Hausnera - deklaruje Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH, wcześniej pracujący dla Banku Światowego. - Ale jej pierwszej wersji, jeszcze przed zmianami, jakie wynikły z konsultacji, które przeprowadził Hausner - zastrzega. Petru zwraca uwagę, że był to dokument nieskażony polityką, przygotowany przez grupę ekspertów. Proponował dokonanie wielu zmian, które nie tylko skutkowałyby zmniejszeniem dziury budżetowej, ale i miałyby bezpośredni pozytywny wpływ na gospodarkę.

Reklama
Reklama

Plan powstał dlatego, że w strukturze dochodów i wydatków budżetowych trzeba było dokonać zmian ograniczających narastanie długu publicznego. Wielkość długu przekroczyła w końcu 2003 r. 50% PKB, czyli poziom ostrzegawczy z ustawy o finansach publicznych. Sytuacja na rynkach finansowych - obligacji i walutowym - była zła. - Zapowiedź realizacji planu Hausnera pomogła w uspokojeniu nastrojów - przypomina Arkadiusz Garbarczyk, ekonomista BRE Banku. Sama realizacja nie miała już takiego znaczenia: wysoki wzrost gospodarczy związany z akcesją do Unii Europejskiej zapewnił budżetowi spore dochody, mocny złoty zmniejszał proporcję długu publicznego do PKB. - To zbiegło się z pozytywnym nastrojem wobec wschodzących rynków ze strony międzynarodowych inwestorów. Ale gdybyśmy nie mieli wysokiego wzrostu, liczyłaby się również realizacja planu - zaznacza Garbarczyk.

Osobista porażka

Sam Hausner od początku zdawał sobie sprawę z tego, że nie wszystko się uda. Początkowo mówił, że jedne propozycje może zastąpić innymi - byle tylko zgadzała się ogólna kwota planowanych oszczędności. Pod koniec ub.r. liczył już na to, że plan uda się zrealizować w trzech czwartych. Nie doszedł nawet do połowy. - Z wszystkich najważniejszych elementów planu zrezygnowano. Realizacja poniosła fiasko. Niepowodzenie planu Hausnera było też z pewnością porażką jego samego - mówi Ryszard Petru. - Chodzi przecież nie o jakiegoś wiceministra, który niewiele może, ale o wicepremiera odpowiedzialnego za politykę gospodarczą rządu.

Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBKPrzygotowany półtora roku temu raport dotyczący racjonalizacji wydatków społecznych, zwany "Zieloną księgą", był bardzo dobrą diagnozą sytuacji w finansach publicznych, jednak powinno się go oceniać biorąc pod uwagę skalę wprowadzenia w życie proponowanych zmian, która - niestety - nie była zbyt duża. O ile został osiągnięty podstawowy cel wicepremiera Hausnera, czyli obniżenie relacji długu publicznego do PKB, o tyle nie odbyło się to bezpośrednio za sprawą jego planu, tylko dzięki szybszemu wzrostowi PKB, przyspieszeniu prywatyzacji i silniejszemu złotemu. Ponieważ plan nie wszedł w życie, polska gospodarka wciąż narażona jest na wzrost relacji długu publicznego do PKB w średnim okresie w przypadku spowolnienia wzrostu gospodarczego. Warto też pamiętać, że budżet tegoroczny został skonstruowany przy uwzględnieniu finansowych skutków ustaw z tzw. planu Hausnera, które nie wejdą w życie. Przykład planu Hausnera pokazuje, że w sytuacji największego zagrożenia polskie władze fiskalne są w stanie wypracować projekt mający na celu zapobiec ewentualnemu kryzysowi finansów publicznych, jednak kalkulacje polityczne biorą górę nad rozsądkiem ekonomicznym, gdy tylko zagrożenie nieco się oddala. Mam nadzieję, że nie oznacza to, iż do reformowania finansów publicznych będziemy się zabierać tylko w obliczu zbliżającego się kryzysu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama