Na podsumowanie zdobył się w pierwszych dniach lutego sam twórca planu. Z szacunków przedstawionych przez Ministerstwo Gospodarki wynikało, że "oszczędności" (w cudzysłowie, bo oprócz zmniejszenia wydatków mieliśmy również do czynienia z powiększaniem dochodów budżetu) sięgnęły niemal 44% zakładanej kwoty. Plan Hausnera miał pozwolić na ograniczenie emisji papierów skarbowych o 54 mld zł w latach 2004-2007.
Wkrótce kolejne podsumowanie przedstawił Narodowy Bank Polski. Według niego, plan został zrealizowany w 31%. Analitycy NBP nie wzięli pod uwagę na przykład dodatkowych wpływów podatkowych z kopalń węgla. Uznali, że sektor stał się dochodowy nie ze względu na działania podjęte przez wicepremiera, ale dzięki wysokim cenom węgla na świecie.
W opinii ekonomistów wicepremier wykazał się znakomitymi zdolnościami analitycznymi. Ogłaszając swój plan pomógł w ustabilizowaniu sytuacji na rynkach finansowych pod koniec 2003 r. Poległ na realizacji swoich zamierzeń.
Dokument nieskażony
- Jestem dużym zwolennikiem "Zielonej księgi" przygotowanej na zlecenie Hausnera - deklaruje Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH, wcześniej pracujący dla Banku Światowego. - Ale jej pierwszej wersji, jeszcze przed zmianami, jakie wynikły z konsultacji, które przeprowadził Hausner - zastrzega. Petru zwraca uwagę, że był to dokument nieskażony polityką, przygotowany przez grupę ekspertów. Proponował dokonanie wielu zmian, które nie tylko skutkowałyby zmniejszeniem dziury budżetowej, ale i miałyby bezpośredni pozytywny wpływ na gospodarkę.