Rektorzy wyższych szkół niedawno zaalarmowali, że brak pracy dla ich absolwentów. Nie są znane jeszcze wyniki ogólnopolskich badań aktywności zawodowej wśród studentów, ale ze wstępnych analiz, które prowadzą uczelnie, wynika już, że ich absolwentom brak pomysłów na pracę. Może warto przyjrzeć się przykładom znanych karier?
Skąd pierwszy milion?
Chyba tylko Jan Kulczyk wyróżnił się, mówiąc kiedyś dziennikarzom, że pierwszy milion dostał od ojca. W rodzinie przedsiębiorców to było naturalne. Ale Wojciech Kruk, akcjonariusz spółki W. Kruk, stworzył tę firmę, przekształcając rodzinny zakład rzemieślniczy w zakład zatrudniający kilkaset osób. Dziś dawna firma rodzinna zajmuje się nie tylko wyrobami jubilerskimi.
Znany kiedyś biznesmen Aleksander G. zaczynał od sprzedaży dolarów na czarnym rynku. Ale w ten sposób zarabiało też wielu innych biznesmenów o jak najbardziej nieposzlakowanej opinii.
A inni? - Ja zawsze pracowałem u siebie. Powiedzmy prawie zawsze - śmieje się Jerzy Mazgaj, główny akcjonariusz krakowskiej Almy Market. Z wykształcenia germanista, historyk literatury niemieckiej, początkowo uczył tego języka w szkole. Szybko został pilotem wycieczek zagranicznych. - I wtedy polscy turyści uświadomili mi, na czym polega biznes. Profesorowie, których oprowadzałem w wycieczkach, bardzo szybko mi powiedzieli: panie Jurku, jaka opera, jakie zwiedzanie, tu trzeba handlować. Podpatrywałem, uczyłem się, a później już zacząłem sam sprzedawać - mówi szef sieci marketów.