Reklama

Od zera do milionów

Najbogatsi polscy biznesmeni nie odziedziczyli, przynajmniej w znamienitej większości, swoich majątków po rodzicach. Może nie rozpoczynali karier od stanowiska pucybuta, ale na początku swojej drogi zawodowej zazwyczaj nie byli krezusami. Czy dziś można powtórzyć taki awans?

Publikacja: 01.04.2005 08:28

Rektorzy wyższych szkół niedawno zaalarmowali, że brak pracy dla ich absolwentów. Nie są znane jeszcze wyniki ogólnopolskich badań aktywności zawodowej wśród studentów, ale ze wstępnych analiz, które prowadzą uczelnie, wynika już, że ich absolwentom brak pomysłów na pracę. Może warto przyjrzeć się przykładom znanych karier?

Skąd pierwszy milion?

Chyba tylko Jan Kulczyk wyróżnił się, mówiąc kiedyś dziennikarzom, że pierwszy milion dostał od ojca. W rodzinie przedsiębiorców to było naturalne. Ale Wojciech Kruk, akcjonariusz spółki W. Kruk, stworzył tę firmę, przekształcając rodzinny zakład rzemieślniczy w zakład zatrudniający kilkaset osób. Dziś dawna firma rodzinna zajmuje się nie tylko wyrobami jubilerskimi.

Znany kiedyś biznesmen Aleksander G. zaczynał od sprzedaży dolarów na czarnym rynku. Ale w ten sposób zarabiało też wielu innych biznesmenów o jak najbardziej nieposzlakowanej opinii.

A inni? - Ja zawsze pracowałem u siebie. Powiedzmy prawie zawsze - śmieje się Jerzy Mazgaj, główny akcjonariusz krakowskiej Almy Market. Z wykształcenia germanista, historyk literatury niemieckiej, początkowo uczył tego języka w szkole. Szybko został pilotem wycieczek zagranicznych. - I wtedy polscy turyści uświadomili mi, na czym polega biznes. Profesorowie, których oprowadzałem w wycieczkach, bardzo szybko mi powiedzieli: panie Jurku, jaka opera, jakie zwiedzanie, tu trzeba handlować. Podpatrywałem, uczyłem się, a później już zacząłem sam sprzedawać - mówi szef sieci marketów.

Reklama
Reklama

Pierwszą pracę

czuć w rękach

O Zbigniewie Drzymale, prezesie i większościowym akcjonariuszu Inter Groclinu, krążą legendy. Ponoć pierwsze pieniądze zarobił na sprzedaży obszywanych skórą zagłówków do maluchów. Rzeczywiście - potentat branży tapicerki samochodowej zbudował swoją firmę z rodzinnego zakładu tapicerskiego, w którym również sam szył.

Kazimierz Herba, prezes Torfarmu, jednego z pięciu giełdowych dystrybutorów farmaceutycznych, zaczynał od noszenia kartonów z lekami. - Zaraz po studiach, za namową mamy, za pożyczone pieniądze kupiłem samochód i zacząłem rozwozić leki do aptek. Trochę pomogła mi właśnie rodzinna opinia, bo moja mama budziła zaufanie miejscowego środowiska aptekarskiego - tłumaczy Kazimierz Herba.

Według niego, podobnie zaczynała większość konkurentów. Tylko niektórym się powiodło. - Jak to poszło dalej? Trochę pomogło zwolnienie z podatku dochodowego, jakim na początku lat 90. objęto rodzące się firmy. Trochę finansowanie dostaw przed producentów leków - tłumaczy szef Torfarmu.

Od niemal niczego zaczynał Roman Kluska. Były szef Optimusa budował firmę od składania komputerów. Teraz - już z pieniędzmi - zaczyna od podstaw m.in. upowszechnianie hodowli owiec.

Reklama
Reklama

Kiedyś było łatwiej?

Przykłady można mnożyć. Większość błyskotliwych menedżerskich karier zaczęła się w Polsce na początku lat 90. Czy dziś byłaby również możliwa? Prowadzone wśród studentów badania pokazują, że marzą o sukcesie, ale jednocześnie - nie mają na niego pomysłów. Swojej szansy na karierę upatrują w dobrym wykształceniu i pracy w dużej, najlepiej międzynarodowej firmie. Stąd nieodmiennie plebiscyty na najlepszych pracodawców dla absolwentów wygrywają np. firmy doradcze, które rocznie zatrudniają zaledwie kilku młodych ludzi zaraz po studiach. Studenci podkreślają, że kiedyś było łatwiej budować własną firmę. - Dziś w biznesie, przynajmniej moim, znacznie trudniej zaczynać, bo wyrosła konkurencja - tłumaczy Kazimierz Herba.

Ale jednocześnie absolwentom łatwiej uzyskać pierwsze pieniądze na rozpoczęcie działalności, niższe są też koszty kredytów. Może więc jednak stawiać na... własną działalność? Dziś na taki krok decydują się często menedżerowie dużych spółek, którzy odchodząc ze swoich stanowisk, tworzą własne firmy, bo nie brak im pomysłów. Czyżby studentom brakowało jedynie... doświadczenia?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama