To właśnie debiut giełdowy PZU, zaplanowany wstępnie na czerwiec br., był główną przeszkodą w szybkim przekształcaniu grupy w holding. Zamieszanie z tym związane mogło niekorzystnie wpłynąć na wycenę rynkową ubezpieczyciela. Unieważnienie przez ministra skarbu przetargu na doradcę przy kolejnym etapie prywatyzacji PZU, praktycznie przesądza, że do oferty publicznej nie dojdzie w tym roku. Jednocześnie stwarza szansę na przyspieszenie procesu budowy holdingu, o czym wspominał kilka tygodni temu Cezary Stypułkowski, prezes PZU.
Docelowa struktura
Zarząd ma już na powołanie holdingu warunkową zgodę akcjonariuszy (walne odbyło się pod koniec października ub.r.). Zgodnie z pierwotnymi założeniami, na czele grupy stoi spółka PZU Holding, powstała na bazie obecnego PZU SA (wcześniej odkupiłaby ona udziały w spółkach zależnych od PZU Życie). Portfel ubezpieczeń majątkowych zostałby przeniesiony do nowej firmy PZU Majątek. PZU Holding miałaby 100-proc. udziały w spółkach parterowych (np. PZU Życie, PTE PZU, PZU TFI) oraz np. prawa do znaku towarowego.
Pracę nad przekształceniami miały ruszyć po akceptacji rady nadzorczej. - Pierwszy etap wdrożenia nowego ładu obejmuje prace koncepcyjne i analizy prawne. Zakończenie I fazy projektu planowane jest na koniec czerwca - powiedział nam Tomasz Fill, rzecznik PZU. Zapewnił, że rada nadzorcza jest informowana na bieżąco o postępie prac.
Według T. Filla, zarząd PZU przedstawił już Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych ogólne założenia projektu nowego ładu korporacyjnego oraz wystąpił do organów skarbowych z zapytaniem dotyczącym podatkowych aspektów związanych z planowanymi przekształceniami w grupie PZU. Wygląda na to, że nadzór nie zgłosił większych zastrzeżeń. - Obecnie czekamy na odpowiedź organów skarbowych - stwierdził bowiem T. Fill.