Niekorzystny przebieg dla posiadaczy długich pozycji miała poniedziałkowa sesja na rynku terminowym GPW. Wprawdzie notowania czerwcowej serii kontraktów na WIG20 zakończyły się na poziomie 1968 pkt, czyli 14 pkt powyżej dziennego minimum, ale w stosunku do piątkowego zamknięcia oznacza to spadek o 1,2%. Odbyło się to przy rosnącej liczbie otwartych pozycji. Taki przebieg sesji oznacza, że po pierwsze nie powiodła się próba pokonania oporu, tworzonego na wysokości 2010 pkt przez lukę bessy z 16 marca oraz dołek z 2 marca i po drugie, że przełamana została kilkudniowa linia zwyżki. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że dwutygodniowa korekta dobiegła końca. Nie jest wykluczone, że w najbliższych dniach notowania wrócą do zapoczątkowanego miesiąc temu trendu spadkowego i pozostaną w tej tendencji przynajmniej do momentu osiągnięcia dołka z drugiej połowy stycznia (1835 pkt). Szansa na powstrzymanie spadku notowań może się pojawić w okolicy dołka sprzed dwóch tygodni - 1923 pkt.
Nieudany, piątkowy atak na opór oraz wczorajszy spadek poniżej krótkoterminowej linii zwyżki wysyłają poważne sygnały ostrzegawcze dla grających na zwyżkę. Każda kolejna przecena powinna skłania do redukcji długich pozycji. O ich ponownym otwieraniu będzie można pomyśleć dopiero z chwilą wybicia się kontraktów powyżej piątkowego maksimum (2006 pkt). Przełamany zostanie wtedy także opór tworzony przez miesięczną linię trendu spadkowego. Wstępny sygnał sprzedaży wygenerowany został natomiast już podczas wczorajszej sesji. O jego potwierdzeniu będzie można mówić, gdy kurs czerwcowej serii spadnie poniżej 1923 pkt.