Bloomberg przepytał 13 strategów walutowych i dilerów z różnych instytucji finansowych na świecie. Siedmiu z nich zaleca obecnie zakup naszej waluty, czterech rekomenduje utrzymanie dotychczasowych pozycji, a tylko dwóch radzi sprzedać złotego.
- Polskie obligacje mają nadal atrakcyjną rentowność - twierdzi Michael Ganske, szef działu analiz emerging markets w Deka Investments we Frankfurcie. Jego zdaniem, marcowa wyprzedaż złotego nie była uzasadniona fundamentami polskiej gospodarki oraz dochodowością naszych obligacji (rentowność polskich 10-latek przewyższa o 2 pkt proc. dochodowość niemieckich i o 1 pkt. proc. amerykańskich).
W marcu nasza waluta straciła 4,4% w relacji do euro i ponad 6,8% w stosunku do dolara. Przecena dotknęła też inne waluty emerging markets. We wtorek po południu euro kosztowało 4,12 zł, a dolar 3,21 zł. Rano złoty stracił na wartości. Według dilerów, zagraniczne banki mogły wykorzystać ograniczoną płynność na rynku, wywołaną żałobą narodową, aby zagrać na osłabienie naszej waluty.
Obserwowany w marcu odpływ kapitału zagranicznego z polskiego rynku długu specjaliści tłumaczą generalnie złą oceną emerging markets. Pesymizmu globalnych inwestorów nie zdołały zneutralizować dobre dla papierów dłużnych informacje, takie jak dalszy spadek inflacji czy pierwsza obniżka stóp procentowych.
Niektórzy analitycy nadal przestrzegają jednak przed zakupem obligacji z emerging markets. Niekorzystne dla tych rynków rekomendacje wydał np. pod koniec ubiegłego tygodnia Credit Suisse First Boston, jeden z największych graczy na rynku obligacji gospodarek wschodzących.