Po wczorajszym komunikacie brytyjskiej spółki, znanej m.in. z produkcji rumu Malibu i ginu Beefeater, o prowadzonych negocjacjach w sprawie przejęcia, jej akcje poszybowały w górę nawet o 19%. Osiągnęły cenę 638 pensów i tym samym giełdowa wartość Allied Domecq zwiększyła się do 7 mld funtów (13 mld USD). Do rozmów przyznał się także Pernod Ricard, producent whisky Jameson i ginu Seagram's, który od paru lat wytwarza też Wyborową (po zakupie Polmosu w Poznaniu).
Jak oceniają specjaliści, francuskiemu i brytyjskiemu koncernowi fuzja byłaby bardzo na rękę, ponieważ bardzo im szkodzi umocnienie się euro i funta w stosunku do dolara, zmniejszając przychody uzyskiwane w USA. Łącząc jeszcze siły z Fortune Brands, trio to byłoby zdolne konkurować z Diageo, największą na świecie firmą ze spirytusowej branży, do której należą m.in. marki Smirnoff i Johnnie Walker. Uzyskałoby też lepszą pozycję w rywalizacji i negocjacjach z wielkimi sieciami sprzedaży detalicznej, takimi jak Wal-Mart.
Rynek amerykański jest dla firm spirytusowych kluczowy, ponieważ tamtejszy wzrost gospodarczy jest od kilku lat znacznie szybszy niż w Europie, co sprzyja zwiększaniu zakupów drogich trunków przez konsumentów. Według wyliczeń Distilled Spirits Council, organizacji skupiającej amerykańskie firmy spirytusowe, w zeszłym roku udział trunków wysokoprocentowych w ogólnej sprzedaży napojów alkoholowych w USA wzrósł z 29,3% do 29,7%.
Pernod już od dłuższego czasu zabiega o akwizycje. Firma wynajęła nawet w tym celu banki inwestycyjne Morgan Stanley i J.P. Morgan Chase, które mają jej pomóc w znalezieniu właściwego kandydata.
Bloomberg