Pesymistyczną wymowę dla posiadaczy akcji największych spółek ma czwartkowa sesja na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W jej trakcie indeks WIG20 po raz drugi testował opór tworzony przez lukę bessy z 16 marca i po raz drugi test ten nie powiódł się. Wprawdzie okno bessy zostało domknięte już podczas środowej sesji, ale w czwartek inwestorzy nie zdołali utrzymać indeksu blue chips powyżej 2010 pkt i w efekcie szybko spadł on do 1991 pkt. Został zniesiony więc cały wzrost z dnia wcześniejszego, a na wykresie świecowym powstała pesymistyczna formacja objęcia bessy. Ten sam układ zwiastował zakończenie trendu wzrostowego na ostatnich sesjach lutego. Po jego pojawieniu się na wykresie, w trakcie kolejnych dwóch dni WIG20 stracił blisko 80 pkt. Tym razem jednak kształtowaniu się formacji towarzyszyły wyraźnie mniejsze obroty niż miesiąc temu, a wskaźniki techniczne dalekie są od tak wysokich poziomów jak wtedy. Obecne objecie bessy nie ma więc równie silnej wymowy, ale nie ulega zmianie fakt, że byki drugi raz nie zdołały pokonać kluczowego oporu. Tym samym zwiększyło się ryzyko powrotu do zapoczątkowanego 28 lutego trendu spadkowego. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że na wysokości 2022 pkt przebiega linia tej tendencji. Właśnie po dotarciu do niej rozpoczęła się czwartkowa przecena.
O tym, że powolna zwyżka z ostatnich sesji może być tylko korektą w trendzie spadkowym świadczą obroty, które z każdym dniem są coraz mniejsze. Ich dziesięciosesyjna średnia spadła już do najniższego poziomu od dwóch miesięcy. Potwierdzeniem czwartkowego sygnału sprzedaży będzie spadek notowań WIG20 poniżej 1985 pkt. Tutaj znajduje się linia prowadzona po minimach trwającej od trzech tygodni korekty. Jej przełamanie będzie zwiastowało powrót do dołka utworzonego na wysokości 1933 pkt.
Krótkoterminowe wskaźniki techniczne zdołały już wrócić w okolice poziomów równowagi, co nie wyklucza realizacji zarówno scenariusza wzrostowego, jak i spadkowego. Podobne sygnały płyną z wykresu systemu kierunkowego.