Reklama

Inwestorom jest wszystko jedno

Rosną szanse na szybsze odwołanie rządu Marka Belki i wcześniejsze wybory parlamentarne. Nie wydaje się jednak, aby miało to znaczenie dla inwestorów. Bardziej niż poczynaniami obecnego gabinetu interesują się już zapowiedziami członków przyszłej ekipy.

Publikacja: 14.04.2005 08:02

- Możliwe, że w Sejmie będzie większość, która 5 maja poprze skrócenie kadencji parlamentu - powiedział wczoraj marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz. Jego zdaniem, coraz więcej osób w SLD chce wcześniejszego rozwiązania Sejmu. - Ostateczną decyzję w tej sprawie SLD podejmie pod koniec kwietnia - zapowiedział przewodniczący Sojuszu Józef Oleksy. - Rosną szanse na wcześniejsze wybory, i to mnie cieszy - tak wypowiedź marszałka skomentował z kolei premier Marek Belka.

Przypomnijmy, że głosowanie nad samorozwiązaniem Sejmu przewidziane jest na 5 maja. Jednak skrócenie kadencji mogłoby nastąpić jeszcze wcześniej. Już jutro w Sejmie będzie głosowany wniosek o wotum nieufności dla ministra skarbu Jacka Sochy. Premier Belka zapowiedział, że jeśli wniosek przejdzie, jeszcze tego samego dnia sam zgłosi wniosek o wotum zaufania dla całego rządu. Jeśli posłowie powiedzą "nie", gabinet definitywnie odchodzi. - Wtedy oczywiste stają się przyspieszone wybory - stwierdził Oleksy.

Partie prorządowe mobilizują swe siły przed jutrzejszym głosowaniem. Odwołano m.in. wszelkie wyjazdy posłów koalicji. Choć takiej mobilizacji nie ma w ławach opozycji, losy głosowania nie są pewne. Języczkiem u wagi wydaje się PSL, a ludowcy zdecydowali się poprzeć wotum nieufności dla Sochy.

Jakie znaczenie dla inwestorów mogą mieć ewentualne przyspieszone wybory? Ekonomiści są w tej sprawie zgodni: żadne. - Budżet na 2006 rok i tak będzie opracowywał obecny minister finansów - stwierdził Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku - Moim zdaniem, nikłe są szanse, aby nowa ekipa mogła wprowadzić do projektu jakieś istotniejsze zmiany, niezależnie od tego, czy wybory odbyłyby się w czerwcu, czy dopiero jesienią.

Według niego, nie ma też nic takiego, czego rząd z powodu skrócenia kadencji mógłby nie zdążyć dokończyć. - Termin wyborów nie powinien mieć wpływu na wprowadzenie na warszawską giełdę Grupy Lotos oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa - stwierdził nawet wiceminister skarbu Krzysztof Żyndul.

Reklama
Reklama

Jankowiak uważa, że nie będzie miało też znaczenia to, czy zawirowania na rynkach walutowym i papierów dłużnych nastąpią kilka miesięcy wcześniej, czy kilka miesięcy później. - Gospodarka wie już doskonale, że ten układ rządzący jest niestabilny - mówi Paweł Szałamacha z Instytutu Sobieskiego. - Rynki już zdyskontowały ten fakt - dodaje. Jego zdaniem, inwestorzy bardziej niż z obecną ekipą już teraz liczą się z zapowiedziami ludzi, którzy będą rządzić po wyborach.

Rafał Antczak z CASE uważa nawet, że przyspieszenie wyborów może być korzystne dla gospodarki, ponieważ wcześniej też nastąpi powrót do stabilności. Ekonomista CASE liczy też na to, że w takim przypadku nowa ekipa rządząca zdołałaby jednak poprawić projekt budżetu na 2006 rok.

Reuters, PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama