Notowania kontraktów niezmiennie utrzymują się w konsolidacji. To najgorszy okres do otwierania pozycji. Po prostu trzeba go przeczekać do momentu zdecydowanego wybicia w górę lub w dół. Zmienność jest obecnie zbyt mała z punktu widzenia średnioterminowych strategii. W tych warunkach mało przydatne stały się wskaźniki techniczne. Kurs futures oscyluje między średnimi kroczącymi z 15 i 45 sesji. MACD - podobnie jak notowania - porusza się w bok, co oznacza w konsekwencji serię błędnych sygnałów. Przy tak niewielkiej zmienności bezużyteczny jest nawet oscylator stochastyczny, który obecnie pomału opada.

Podobnych konsolidacji było w czasie hossy już kilka. Jest jednak coś, co czyni tę obecną bardzo istotną z długoterminowego punktu widzenia. Tym czynnikiem jest dwuletnia linia trendu wzrostowego, będąca jednocześnie dolnym ograniczeniem konsolidacji. W przypadku, gdy dojdzie do wybicia w dół, będzie ono więc równoznaczne z przebiciem linii trendu. Krótkoterminowo wsparciem okazać się może wówczas druga, mniej nachylona linia tendencji wzrostowej, biegnąca po dołkach (biorąc pod uwagę kursy zamknięcia) począwszy od października ub.r. Obecnie przebiega ona nieco powyżej 1900 pkt. W dalszej perspektywie ewentualny długoterminowy sygnał sprzedaży mógłby sprowadzić kontrakty jeszcze niżej. Z drugiej strony nie da się wykluczyć, że wybicie z konsolidacji nastąpi nie w dół, lecz w górę. Wówczas sygnałem kupna byłby wzrost powyżej ostatnich szczytów - 2006 pkt.

Malejącą zmienność obrazuje szybki spadek wskaźnika ATR z 14 sesji. U kresu fali spadkowej w marcu miał on wartość ponad 37 pkt. Obecnie spadł już do 30 pkt. To z kolei może być dobry sygnał obrazujący malejące ryzyko otwierania pozycji.