Pod znakiem raportów finansowych spółek stały piątkowe sesje na giełdach nowojorskich. Ostatnia sesja tygodnia rzeczywiście "obrodziła" w wyniki, i to tych największych firm mających swoje miejsce w głównych giełdowych indeksach. Jeszcze w czwartek, już po zakończeniu sesji, rezultaty przedstawił IBM. Światowy potentat branży informatycznej miał I kwartał znacznie gorszy od prognoz, czym spowodował wyprzedaż walorów firmy z tzw. sektora nowoczesnych technologii praktycznie na wszystkich światowych giełdach. Akcje samego IBM staniały już w pierwszych godzinach piątkowej sesji aż o 6,7% (to najsilniejsza zniżka wśród wszystkich 30 spółek wchodzących w skład indeksu blue chips - Dow Jones Industrial Average). W takich warunkach nie dziwi przedpołudniowa zniżka głównych indeksów amerykańskich, choć inwestorom nastroje poprawili nieco inni "giganci", którzy przedstawili wczoraj raporty. Zarówno największa światowa instytucja finansowa Citigroup, jak i największy globalny konglomerat General Electric, poinformowali o wyższym od oczekiwanego zysku w pierwszych trzech miesiącach br.
Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne, trudno było o jednoznaczny obraz gospodarki amerykańskiej. Produkcja przemysłowa wzrosła w marcu o 0,3%, czyli zgodnie z oczekiwaniami. Jednak New York Empire State Index, mierzący wytwórczość w regionie Nowego Jorku, spadł bardzo mocno w ubiegłym miesiącu do 3,1 pkt, z aż 20,2 pkt w lutym. Nie najlepiej wyglądał wstępny wskaźnik nastrojów konsumentów w kwietniu, opublikowany przez Uniwersytet Michigan już po rozpoczęciu sesji. Spadł z 92,6 pkt, do 88,7 pkt. Ekonomiści wprawdzie spodziewali się zniżki, ale do 91,5 pkt.
W takich warunkach do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones obniżył się o 1,93%, a technologiczny Nasdaq Composite stracił 1,98%. Mocne zniżki odnotowały indeksy europejskie, które były również ciągnięte w dół przez spółki high-tech, takie Nokia, Siemens, Infineon czy Cap Gemini. Londyński wskaźnik FT-SE 100 stracił 1,09%, frankfurcki DAX obniżył się aż o 2,04%, a paryski CAC-40 o 1,92%.