Przedstawiciele regionalnego oddziału niemieckiej komisji (BaFin) zwrócili się z pytaniami do największych udziałowców Deutsche Boerse, takich jak Merrill Lynch czy Fidelity Investments. Chodzi im przede wszystkim o faktyczne udziały tych firm we frankfurckiej giełdzie oraz ewentualne próby wpływania na decyzje zarządu, np. w sprawie buy backu czy prób przejęcia giełdy londyńskiej, które w ubiegłym miesiącu zakończyły się fiaskiem.

Według niemieckich przepisów regulator może zablokować próbę przejęcia przez inwestorów więcej niż 10% akcji Deutsche Boerse oraz zabronić im wykonywania prawa głosu na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy giełdy. Spotkanie to ma odbyć się w maju, a jednym z punktów obrad może być próba odwołania obecnego zarządu, na czele z prezesem Wernerem Seifertem oraz rady nadzorczej, którą kieruje Rolf Breuer, były prezes Deutsche Banku. Domaga się tego fundusz hedgingowy TCI Fund Management (ma 8% akcji frankfurckiej giełdy), który jest wśród instytucji kontrolowanych teraz przez BaFin. Fundusz uważa, że zarząd działał na niekorzyść firmy podejmując próby przejęcia londyńskiej giełdy aż za 2,5 mld USD. Niektórzy obserwatorzy podejrzewają, że aktywność komisji może być spowodowana naciskami właśnie ze strony obecnego kierownictwa Deutsche Boerse.

Wśród innych pytań, które BaFin zadała czołowym udziałowcom frankfurckiej giełdy, jest "jakiego zwrotu spodziewają się z inwestycji w akcje Deutsche Boerse?" oraz "w jaki sposób zarząd powinien reagować, jeśli niektóre segmenty działalności giełdy nie przynoszą oczekiwanych wyników?"

Bloomberg