W marcu produkcja przemysłowa była o 3,7% mniejsza niż przed rokiem - podał wczoraj GUS. To najgorsze dane od maja 2002 r., gdy spadek w ujęciu rocznym wyniósł 4,2%. Analitycy spodziewali się, że w marcu dynamika będzie ujemna. Z prognoz wynikało jednak, że spadek nie będzie głębszy niż 1%. W ostatnim okresie przyzwyczailiśmy się do znacznie lepszych danych: 2-cyfrowego wzrostu.
Co się stało z przemysłem? Nic groźnego - uspokajają ekonomiści. Na tegorocznych wynikach negatywnie odbija się bardzo silny wzrost, jaki miał miejsce w ub.r., gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej. Roczna dynamika produkcji przekraczała wtedy 20%.
Ale są też inne powody. - W marcu mieliśmy o jeden dzień roboczy mniej niż przed rokiem. Poza tym mamy słaby popyt konsumpcyjny, który bierze się m.in. stąd, że płace w gospodarce nie rosną - wylicza Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.
Spadek rok do roku wystąpił w 22 z 29 gałęzi przemysłu monitorowanych przez GUS. Pozytywną informacją jest jednak to, że nie dotknął on nowoczesnych branż, takich jak telekomunikacja, produkcja maszyn czy sprzętu transportowego.
Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ, zwraca uwagę, że dane o produkcji za I kwartał tego roku (wzrost o 0,7% rok do roku) są znacznie słabsze niż w poprzednich kwartałach (19% w I kw. 2004; później kolejno 16,4%, 9,2% oraz 6,2%). Zastanawia się, w jakim stopniu odbiło się to na tempie rozwoju gospodarki. - Wzrasta prawdopodobieństwo, że w I kwartale było ono niższe niż 3% - uważa ekonomista. Według R. Beneckiego, dynamika PKB wyniosła 3,2-3,5% wobec 3,9% w ostatnim kwartale 2004 r. BPH obstawia wzrost o 3,2%.