Początek tego tygodnia był negatywny. Notowania indeksu rozpoczęły się od dużej luki. Gwałtowne pogorszenie nastrojów było wywołane przez niemal paniczne zachowanie giełdy tokijskiej. W efekcie spadki uległy przyspieszeniu. W środę mieliśmy dołek na 1890 pkt dla WIG20 i 1867 pkt dla czerwcowych futures. W czwartek przed otwarciem rynku kasowego kontrakty były jeszcze kilka punktów niżej i jak się okazało, była to doskonała okazja do zamknięcia krótkiej pozycji. Środowe zamknięcie było najniższe od wielu tygodni. W efekcie następnego dnia rano doszło do zamykania mocno już stratnych "długich". Otwarcie indeksu było już wyżej i WIG20 odrobił tego dnia aż 28 pkt.
W piątek wzrost był kontynuowany. Była to reakcja na "plusy" na giełdach zagranicznych. Tym razem mieliśmy otwarcie z luką do góry. I tu się okazało, że ceny powędrowały nieco za wysoko. Zabrakło "pary" do dalszej jazdy. Pozostała część sesji była już płaska, z wyraźnym osłabieniem w końcówce. Obroty były niewielkie. Większy ruch w końcówce zainicjowany został w obszarze 1912-1918 pkt. Przy płaskiej sesji wielu graczy złożyło w tym przedziale zlecenia z limitem aktywacji. W efekcie futures gwałtownie zapikowały do 1905 pkt, co wyciągnęło ujemną bazę do ponad 20 pkt.
Dalszy rozwój sytuacji krótkoterminowej jest uzależniony od koniunktury na giełdach światowych. Trend główny jest spadkowy, nie dziwi więc duża ujemna baza. Wszak większość woli grać zgodnie z trendem nadrzędnym. Niestety i to nie jest łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że od środowego dołka do piątkowego szczytu jest 60 pkt wzrostu! Co z ochroną kapitału? Zajmowanie pozycji bez stopa jest szaleństwem. Z drugiej strony, tak głęboka korekta w trendzie wyrzuca każdego z rynku, przy dowolnie postawionym zleceniu stop.