Dom maklerski jest często instytucją, do której spółki wybierające się na giełdowy parkiet idą najwcześniej. To brokerzy wykorzystując znajomość rynku kapitałowego, sprawdzają się w roli doradcy spółki i "menedżera", który koordynuje prace pozostałych podmiotów zaangażowanych w proces upublicznienia, takich jak audytor, prawnik czy firma public relations. Broker wykonuje część pracy przy tworzeniu prospektu emisyjnego. Pośredniczy w złożeniu wniosku o wprowadzenie papierów do publicznego obrotu, uczestniczy w kontaktach z KPWiG. Jeżeli wartość oferty jest duża i ma trafić do inwestorów detalicznych (tak jak np. w przypadku prywatyzacji PKO BP), jest również organizatorem konsorcjum. Przedstawiciele biur maklerskich twierdzą, że właśnie ze względu na ogrom zadań, które przed nimi stoją, powinny one być głównym doradcą przy wprowadzaniu spółki na GPW.
Wczesna współpraca
Dobrze jest, jeśli broker towarzyszy przygotowaniom spółki już od najwcześniejszego etapu, np. w momencie niezbędnych przekształceń prawnych. Pozwala to uniknąć wielu pułapek i błędów, których poprawianie może oznaczać stratę czasu i pieniędzy. Przykład: proces łączenia się dwóch spółek w ramach grupy kapitałowej, jeszcze przed ofertą publiczną. Jeśli zamiast przejęcia jednego podmiotu przez drugi tworzy się nową spółkę, mamy gotowy problem. Nie jest bowiem zachowana ciągłość, wymagana na przykład przy prezentacji sprawozdań finansowych. Dwie spółki zależne włoskiej Toory produkującej m.in. aluminiowe felgi do samochodów planują połączenie. Już jako jeden organizm - Toora Poland - wejdą na giełdę. W procesie upublicznienia zaczął pomagać CDM Pekao. Debiut na GPW planowany jest jeszcze w tym roku.
Współpraca spółki z brokerem nie rozpoczyna się na kilka tygodni przed emisją. Biuro musi mieć minimum sześć miesięcy, żeby przygotować firmę do upublicznienia. Dużo więcej czasu potrzeba w przypadku Interferii - spółki z grupy kapitałowej KGHM, która prowadzi ośrodki sanatoryjno-rehabilitacyjne. Firma wybrała w ubiegłym roku biuro maklerskie, choć jeszcze wtedy nie przekształciła się w spółkę akcyjną. Planuje debiut na GPW na przełomie tego i przyszłego roku. Brokerzy nie zalecają firmom pośpiechu. Często spółki nie zdają sobie nawet sprawy, że aby dobrze się sprzedać wymagają restrukturyzacji albo uproszczenia struktur kapitałowych.
Zdarza się, że właściciele spółek, które idą na giełdę, mają wygórowane oczekiwania. Często za wysoko wyceniają swoje firmy. Wtedy rozpoczyna się szukanie kompromisu. Czy sprzedać więcej akcji, czy pozyskać mniej pieniędzy. Najczęściej emitenci decydują się na tę drugą opcję. Wolą zachować więcej papierów dla siebie. Tak było w przypadku Atlanty Poland, dystrybutora bakalii. Firma początkowo zamierzała pozyskać na GPW około 20 mln zł. Potem zdecydowała się jednak sprzedać mniej akcji. Rola oferującego polega na wytłumaczeniu spółce, jak powinna wyglądać oferta i czego oczekują inwestorzy.