Reklama

Tajemnica PIT-ów

Inwestorzy pierwszy raz będą się rozliczać z fiskusem z dochodów kapitałowych. Mają tylko siedem dni, do 2 maja. Robią to pierwszy raz, stąd nadal pytają, jak prawidłowo wypełnić formularze podatkowe.

Publikacja: 27.04.2005 08:41

Jednym z narzędzi inwestora jest PIT-8C otrzymany z biura maklerskiego. Powinien zawierać informacje o wysokości przychodów z obrotu papierami wartościowymi, kosztach i dochodzie lub stracie. Biura maklerskie nie znają jednak wszystkich kosztów. Nie wiedzą też, ile podatnik ma rachunków inwestycyjnych. Często nie mają informacji, jakie były koszty zakupu np. akcji, jeśli były transferowane z biura do biura. W rezultacie drugim, bardzo potrzebnym narzędziem jest dobra pamięć, bo za źle wypełniony PIT-38 nie biuro maklerskie będzie płacić karne odsetki, tylko inwestor-podatnik.

Co zawiera 8-C?

To, co podatnika interesuje najbardziej w PIT-8C, to części ,,E'' i ,,F''. W ,,E'' biuro maklerskie informuje o przychodach ze sprzedaży papierów wartościowych, jakie uzyskał podatnik. W ,,F'' o tym, jakie miał przychody ze sprzedaży papierów, które nabył przed 2004 r.

Niebezpieczeństwo w tym przypadku polega na tym, że w obu pozycjach mogą się znaleźć te same przychody. A to oznaczałoby podwójny podatek. I rzeczywiście - to jeden z głównych problemów, na jakie natknęły się biura maklerskie, wypełniając PIT-8C. Nie pomogły wyjaśnienia Ministerstwa Finansów, które w tej kwestii zmieniało zdanie.

Jak zatem poradziły sobie biura maklerskie? Jedne w części ,,E'' wpisują tylko dane dotyczące transakcji z 2004. Do części ,,F'' trafiają zaś informacje o transakcjach dotyczących papierów nabytych do końca 2003 r. I to bez względu na to, czy były one zwolnione z podatku giełdowego czy też zgodnie z zasadą, że papiery kupione na giełdzie przed 1 stycznia 2004 r. nie podlegają podatkowi.

Reklama
Reklama

Inne biura w części ,,F'' nie wpisują transakcji, co do których mają pewność, że nie podlegają podatkowi. Kolejne zastosowały metodę, którą wskazywało MF - w części ,,E'' wpisują wszystkie transakcje, co do których mają pewność, że podatkowi podlegają. Z kolei do części "F'' trafiają te transakcje, co do których biura nie są pewne, czy należy je opodatkować oraz te, przy których brakuje danych o cenie zakupu.

Może też się zdarzyć, że biuro wypełniło PIT-8C błędnie, wpisując konkretną transakcję do obu części. Dla podatnika oznacza to jedno - podwójny podatek od jej wartości. Nie powinien zatem bez zastrzeżeń wierzyć w zapisy PIT-u, bo za tę wiarę może sporo zapłacić.

Co podlega opodatkowaniu?

Opodatkowaniu podlega dochód ze sprzedaży papierów wartościowych. Co jest papierem wartościowym? - resort finansów zdefiniował to ostatnio na przełomie marca i kwietnia (patrz ramka).

Jak wynika z tej - bardzo szerokiej - definicji opodatkowaniu podlegają dochody ze wszystkich rodzajów papierów wartościowych, jakimi obraca się na warszawskiej giełdzie. I nie tylko. Coraz bardziej popularny jest także handel na foreksie, czyli rynku walutowym. On także - według resortu finansów - jest traktowany jak obrót papierami wartościowymi, a konkretnie - instrumentami pochodnymi. Dzięki temu jest objęty 19-proc. podatkiem, a nie - jak było wcześniej - podatkiem na zasadach ogólnych (czyli 19, 30 i 40%).

Z dochodem z foreksu jest jednak pewien problem - większość firm, które oferują dostęp do tego rynku, nie jest biurami maklerskimi. Jako takie nie poczuwają się do wystawiania PIT-8C, choć zdaniem specjalistów mają one obowiązek przesłania takiej informacji podatnikowi. Inne osoby nie korzystają z usług polskich przedstawicieli - czyli faktycznie nie ma kto wystawić PIT-u. Poza tym - nie wiadomo, gdzie powstaje obowiązek podatkowy. To daje szansę na uniknięcie fiskusa.

Reklama
Reklama

Tyle tylko, że - jak wynika z prawa - podatki płacić powinien każdy obywatel Polski. W tym - także od dochodów uzyskanych z zagranicy. I chociaż są to zyski kapitałowe, w 2004 roku płaci się podatek jeszcze na starych zasadach - czyli powiększa się o zarobione za granicą pieniądze dochód objęty progresją podatkową (dopiero dochody uzyskane na zagranicznych rynkach kapitałowych w 2005 roku będą objęte stawką 19%). To oznacza, że bardziej się opłaca "umiejscowić" zyski z foreksu, co pozwoli rozliczyć się według takiej samej stawki jak od polskich akcji.

Oczywiście - fiskus nie byłby sobą, gdyby w ustawie nie było wyjątków. Okazuje się, że nie każda operacja na foreksie i nie każda sprzedaż akcji na giełdzie podlegają podatkowi 19-proc.

Zyski z funduszy inwestycyjnych czy lokat bankowych oraz od wypłacanych dywidend też objęte są zryczałtowanym podatkiem od zysków kapitałowych. Czyli płaci się 19% od każdego dochodu, którego nie można łączyć z innymi, z innych źródeł. Podatek jest pobierany przez instytucje wypłacające środki, czyli TFI, banki czy spółki.

Ma to taki skutek, że nie można sobie pomniejszyć podatku od zysków z funduszy inwestycyjnych o straty z obligacji czy zmniejszyć daniny dla fiskusa, naliczonej od dywidendy, o stratę na akcjach spółki, która ją wypłaciła.

Co jest kosztem?

W ustawie jest mowa o koszcie uzyskania przychodów, jednak nie ma wyjaśnienia, co można do niego zaliczyć. Lukę starał się wypełnić resort finansów. Poinformował, że kosztem są też (poza ceną papierów) wydatki na prowadzenie rachunku, jego założenie i transfer akcji pomiędzy biurami maklerskimi. Można zaliczyć tutaj także opłaty notarialne związane z nabyciem papierów poza rynkiem publicznym (dotyczy to zakupu np. akcji spółki z ograniczoną odpowiedzialnością).

Reklama
Reklama

Czy na tym kończą się koszty, jakie można odliczać, aby obniżyć dochód z zysków kapitałowych? Niekoniecznie. Resort nie stworzył zamkniętej listy. Generalnie - jak wynika z jego wyjaśnień - za koszt można uznać każdy wydatek bezpośrednio związany z transakcją. Czy w takim razie - o co pytał jeden z inwestorów - można odliczyć od dochodu koszty połączeń telefonicznych, w trakcie których zleca kupno i sprzedaż walorów? A może jeszcze abonament telefoniczny?

Z wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów wynika, że za koszty uzyskania przychodu można uznać wydatki, które ściśle łączą się z inwestowaniem na giełdzie, np. koszt serwisów informacyjnych czy dostępu do emitenta albo notowań online. A więc takie opłaty, których podatnik nie poniósłby, gdyby nie grał na giełdzie. Jeśli jednak komuś podoba się idea odliczania cen połączeń telefonicznych, winien o to zapytać własny urząd skarbowy.

Kosztami związanymi z transakcją są kredyty na zakup papierów. Jednak - według MF - warunek jest następujący: można odliczyć tylko kredyt, za który rzeczywiście zostały kupione akcje. Co oznacza, że jeśli ktoś pożyczył np. 100 tys. zł, ale kupił walory za 50 tys. zł, to może odliczyć odsetki tylko od tej ostatniej kwoty oraz połowę prowizji.

A co w sytuacji, gdy ktoś pożyczył 90 tys. zł, na rachunku miał 10 tys. zł własnych środków, złożył zapis na walory za 100 tys. zł, ale po redukcji kupił papiery tylko za 10 tys. zł? Pożyczka faktycznie pozwoliła mu kupić pakiet za 10 tys., bo bez niej kupiłby akcje jedynie za 1 tys. zł. Resort finansów twierdził, że - mimo wszystko - w takim przypadku nie odlicza się ani odsetek, ani prowizji od kredytu.

Tyle zeznań, ilu inwestorów

Reklama
Reklama

Zgodnie z prawem, inwestor giełdowy ma prawo do pomniejszania podatku przez obniżenie dochodu z jednego źródła zysków od dochodów kapitałowych o straty z drugiego. Czyli - jeśli ktoś dużo zarobił na akcjach, a stracił na obligacjach, może obniżyć podatek. To samo dotyczy zarabiania na foreksie, na instrumentach pochodnych czy sprzedaży udziałów w spółce z o.o. Jeśli ktoś ma kilka rachunków i na jednych notował zyski, a na innych straty, dodaje do siebie wyniki wszystkich inwestycji. Zatem jedna osoba może być właścicielem wielu rachunków, ale wszelkie transakcje rozliczy w jednym egzemplarzu zeznania. Natomiast jeśli jest jeden rachunek, a właścicieli wielu - zeznań będzie tyle, ilu właścicieli.

To oznacza, że każda osoba, grająca na giełdzie w ramach tzw. Klubów Inwestora, będzie musiała złożyć oddzielne zeznanie, dzieląc się po równo kosztami oraz zyskami lub stratami. Chyba że z umowy wynika, że udziały poszczególnych osób nie są jednakowe.

Ta sama zasada dotyczy małżonków - jeśli mają wspólny rachunek inwestycyjny, rozliczają się oddzielnie, dzieląc się wszystkim po połowie. I nie ma znaczenia fakt, czy małżonkowie z innych dochodów rozliczają się wspólnie czy też oddzielnie.

Jak odliczać straty?

Ponieważ podatek od zysków kapitałowych wszedł w życie dopiero w tym roku, tegoroczne straty będzie można odliczać dopiero za rok. Chyba że ktoś ma dochody z takich źródeł, które podlegały opodatkowaniu wcześniej.

Reklama
Reklama

Przykład: pracownik kupował akcje swojej spółki po preferencyjnej cenie - 1 zł. Akcje szybko traciły wartość i część musiał sprzedawać po 50 gr. Zanotował stratę. O tę stratę będzie mógł pomniejszyć dochód z pozostałych akcji, które przetrzymał do roku 2004 i sprzedał po 2 zł za sztukę.

Prawo do obniżania podatku dzięki stratom z lat poprzednich mają także ci, którzy grali wcześniej na foreksie. Dochody z tego źródła były objęte podatkiem także przed 2004 r. Problem polega na tym, że aby skorzystać z możliwości odliczenia strat, trzeba było poinformować urząd skarbowy o dochodach z tego źródła. Tymczasem niewiele osób ten podatek płaciło. Na dodatek, taki dochód był uznawany za prawo majątkowe, co oznaczało, że zeznanie należało składać co miesiąc i doliczać do dochodów ogólnych.

Fakt, że niewielu mogło odliczać straty z lat poprzednich, nie oznacza, że nie ma sensu pamiętać o tegorocznych. Jeśli ktoś w 2004 roku miał pecha i nie zarobił, ale stracił na giełdzie, także powinien wypełnić PIT-38. Być może w tym roku zarobi - i będzie mógł dochód przed opodatkowaniem obniżyć dzięki stracie (można to zrobić przez najbliższe 5 lat, przy czym jednorazowo nie wolno odliczyć więcej niż 50% straty). Aby móc to zrobić, trzeba stratę udokumentować przed fiskusem. I temu ma służyć wypełnienie PIT-38.

Są ulgi

Na zakończenie warto przypomnieć, że inwestorzy giełdowi mogą skorzystać z ulgi podatkowej. Zgodnie z art. 21 pkt 42 zwolnione z podatku są dochody (nie przychody!), uzyskane ze sprzedaży akcji NFI, jeśli nie przekraczają połowy średniego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Obecnie to 1144,8 zł.

Reklama
Reklama

Papiery wartościowe

Papier wartościowy, wg art. 3 ustawy Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi, to:

1. Akcje, prawa do akcji, warranty subskrypcyjne, kwity depozytowe, obligacje, listy zastawne, certyfikaty inwestycyjne, jak również inne papiery wartościowe wyemitowane na podstawie właściwych przepisów prawa polskiego lub obcego;

2. Zbywalne prawa majątkowe, wynikające z papierów wartościowych, o których mowa w pkt 1;

3. Inne prawa majątkowe, których cena zależy bezpośrednio lub pośrednio od ceny papierów wartościowych (prawa pochodne), a w szczególności kontrakty terminowe i opcje;

4. Także inne niż wymienione w pkt 2 i 3 prawa majątkowe od dnia dopuszczenia do publicznego obrotu, pod warunkiem że zostaną zarejestrowane w depozycie papierów wartościowych.

Opodatkowaniu podlegają także dochody z krótkiej sprzedaży.

Ofiary podatku

Pierwszy rok obowiązywania podatku giełdowego wielu inwestorom będzie się kojarzył źle. Niektórzy zostaną bowiem przez nowe przepisy skrzywdzeni. Przede wszystkim ci, którzy kupili papiery na giełdzie przed 2004 r. i zmienili biuro maklerskie, a nie mają (ani ich nowy broker) informacji o tym, ile zapłacili za zakup akcji. Jeśli nie są w stanie udokumentować, że akcje kupili na giełdzie, będą musieli zapłacić podatek od całej kwoty uzyskanej ze sprzedaży walorów. Tak, jakby papiery dostali za darmo. Zostaną potraktowani tak samo jak ci, którzy dostali papiery w formie darowizny lub je odziedziczyli albo jak pracownicy, którzy otrzymywali darmowe akcje.

Pecha - choć innego rodzaju - mają też ci, którzy w roku 2004 przeżyli nową emisję akcji spółki, której papiery mieli wcześniej. Tak było np. w przypadku Farmacolu, gdzie w ramach prawa poboru można było objąć akcję za 1 zł. W efekcie jednak wcześniej posiadane przez inwestora papiery zostały przecenione.

Dla US sytuacja wygląda tak: prawo poboru umożliwiło nabycie za 1 zł akcji, która została sprzedana np. za 20 zł. Czyli zysk wynosi 19 zł - i od tego trzeba zapłacić 19-proc. podatek.

"Zysk" można zredukować, jeśli sprzeda się posiadane wcześniej akcje (które straciły wartość), bo wtedy pojawi się też strata. Ale w roku 2004 takie działanie nie było możliwe. Bo prawa poboru i nowa akcja zostały nabyte w roku 2004 i podlegają podatkowi, a wcześniejsze akcje kupione były przed 2004 r., więc nie można wygenerować na nich straty.

Nieszczęsne FIFO

Zgodnie z ustawą, jeśli nie można stwierdzić, które akcje inwestor sprzedaje, stosuje się tzw. metodę FIFO, czyli - po polsku - pierwsze weszło, pierwsze wyszło. To oznacza, że inwestor nie może sobie wybrać, że teraz sprzedaje akcje spółki X kupione w maju, a nie w kwietniu - robi to za niego ustawa.

Należy jednak pamiętać, że metoda FIFO dotyczy wyłącznie akcji dostępnych (czyli jeśli ktoś zablokował część walorów, FIFO do nich się nie stosuje) i dotyczy jedynie jednego rachunku. Wystarczy więc - w omawianym przykładzie - aby inwestor przeniósł na drugi rachunek akcje spółki X kupione w kwietniu, aby bez problemu sprzedać walory nabyte w maju.

Można wpłacić mniej

Jeśli ktoś się rozlicza z podatku od zysków kapitałowych, zwykle ma także inne źródła dochodów. Zysków z akcji nie można łączyć z innymi dochodami przy zeznaniach, ale nieco inaczej wygląda sytuacja przy... wpłacaniu pieniędzy.

Wyobraźmy sobie, że inwestor, który musi zapłacić 1000 zł podatku od zysków z akcji, w ubiegłym roku wyremontował mieszkanie. W rezultacie urząd skarbowy ma mu zwrócić 500 zł z podatku od dochodów osobistych. Oczywiście, taka osoba może najpierw wpłacić 1000 zł na konto swojego urzędu skarbowego, a następnie czekać na 500 zł zwrotu. Istnieje jednak - jak twierdzą specjaliści - inna możliwość. Inwestor może wpłacić na konto US tylko 500 zł, a do zeznania dołączyć pismo, że z jednego źródła miał 500 zł nadpłaty, a z innego 1000 zł dodatkowego podatku, dokonał kompensaty i wpłacił tylko 500 zł.

Kto pyta, nie płaci

Poborem podatków nie zajmuje się resort finansów, ale urzędy skarbowe. I to ich pracownicy będą decydować, co można, a czego nie wolno uznać za koszt uzyskania przychodów. Należy się więc liczyć z tym, że inwestorzy, mający bardzo podobną sytuację, zapłacą nieco inny podatek np. na południu Polski, inny na północy.

Jeśli ktoś chce mieć jednak pewność, że dobrze rozliczył swój podatek, może urząd skarbowy poprosić o wiążącą interpretację przepisów. Wprawdzie - biorąc pod uwagę obecne terminy - inwestor i tak będzie musiał zaryzykować i złożyć zeznanie, ale jeśli odpowiedź fiskusa będzie po myśli podatnika, będzie mógł spać spokojnie. Będzie też wiedział, jak postępować w przyszłości. I co najważniejsze - gdyby zmienił się np. urzędnik i zmieniła się wykładnia, podatnik dzięki tej interpretacji będzie chroniony i będzie mógł ją nadal stosować, chyba że zmienią się przepisy.

Aby uzyskać taką interpretację, należy przedstawić stan faktyczny - czyli opisać swój przypadek, zaproponować rozwiązanie podatkowe i wysłać to do urzędu skarbowego. Jeśli w ciągu 3 miesięcy podatnik nie dostanie odpowiedzi, będzie mógł automatycznie zastosować zaproponowane rozwiązanie podatkowe tak, jakby była to decyzja US.

Transakcje wyjątkowe

Jak wynika z dotychczasowych wyjaśnień resortu finansów, dochód ze sprzedaży w ramach wezwania papierów przeznaczonych do umorzenia jest objęty podatkiem z tytułu udziału w zyskach osób prawnych. To także rodzaj podatku od zysków kapitałowych, tyle że dochodu tego nie można łączyć z innymi. Oznacza to, że podatek płaci się bez obniżania zysków o straty. Z tą interpretacją zetknęli się już akcjonariusze NFI, które skupowały swoje akcje. Ponieważ spółki nie wiedzą, za ile podatnik kupił papier, naliczają 19% od całości wypłaconej kwoty, bez liczenia kosztów nabycia papierów (w tym przypadku liczy się tylko to, ile zapłaciliśmy przy zakupie, nie mają zaś znaczenia wydatki, jakie ponieśliśmy przy sprzedaży, np. koszt świadectwa depozytowego itd.). Koszty nabycia musi wyliczyć sam podatnik i następnie poprosić o zwrot części podatku.

19-proc. stawka nie ma zastosowania do foreksu, jeśli inwestor doczeka się fizycznej dostawy walut. Wówczas bowiem nie ma już mowy o zyskach kapitałowych z art. 30a czy 30b ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ale mamy do czynienia z obrotem prawami majątkowymi. A to i inny artykuł, i zasady ogólne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama