Ani w piątek, ani w poniedziałek, ani tym bardziej we wtorek nie udało się indeksowi pokonać luki bessy z 18 kwietnia. Spadek poniżej poziomu 1930 pkt. i bardzo słabe zachowanie WIG20 muszą spowodować pogłębienie tendencji i zniżkę do poziomu 1810 pkt.

Na razie trwa próba obrony poziomu 1900 pkt., który sam w sobie nie ma większego technicznego znaczenia (oddziałuje pewnie tylko wymuszona psychologia). Przełamanie poziomu Fibonacciego, który znajdował się 30 pkt. wyżej, powinno być brzemienne w skutkach. Wagę tego wsparcia oddaje zachowanie indeksu w marcu - na tym poziomie powstrzymane zostały spadki i rozpoczęła się kilkuprocentowa korekta wzrostowa.

W te sytuacji nieuchronne jest dalsze pogorszenie układu średnich kroczących, co wpisze się w negatywny obraz rynku. A gdyby dodać do tego niskie wartości większości wskaźników technicznych, to spadku do poziomu 1810 pkt. można spodziewać się bardzo szybko. Tam powinno rozstrzygnąć się przyszłe zachowanie indeksu w średnim terminie. Pokonanie wsparcia spowoduje spadek o dalsze 100 pkt. Jego obrona niczego nie przesądzi, bo wówczas przez następne tygodnie utrzymywać się będzie ryzyko powstania na wykresie średniookresowej formacji głowy z ramionami.

Co gorsza w układzie tygodniowym jeszcze bardziej realny staje się spadek do 1710 pkt. (obecnie przebiega tam średnia krocząca ze 100 tygodni oraz 38-proc. zniesienie dla hossy zapoczątkowanej w 2002 roku). Spośród czterech korekt wyższego rzędu jakie miały miejsce od sierpnia 2003 roku, ta obecna jest na razie najbardziej płytka, ale może okazać się najgłębsza. Trzeba zauważyć, że tygodniowy MACD po utworzeniu negatywnej dywergencji załamał parotygodniowy trend wzrostowy; Ultimate też nie potwierdził nowego szczytu, a teraz znajduje się już poniżej poziomu równowagi. Smutnego obrazu rynku dopełnia fakt silnie ujemnej bazy na kontraktach terminowych, co znamionuje krótkoterminowy pesymizm inwestorów.